Zło godne litości

Dodane przez Tadeusz Ura, 28 grudzień 2015

Przez zupełny przypadek, wpadł do moich rąk poetycki tomik autorstwa pińczowianina Romana Toboły pt. „Nidą płynie śryż”, a w nim intrygujący swą treścią i tytułem wiersz „Wigilia Lucyfera”.

Już sam tytuł, ocierający się o bluźnierstwo, sprawił że zainteresowałem się nim na tyle, że przeczytałem go jako pierwszy.

Warto go w całości zacytować:

W wigilię Bożego Narodzenia

Lucyfer w pokera gra sam z sobą i va banque,

Przegrał już powóz, konie i od piekieł bramę,

a na domiar złego w rękawie ma cztery asy jego alter ego.

W ten wieczór chciałby Lucyfer z Trzema Królami zagrać.

I nie o kadzidło, mirrę, złoto, ale o opłatka okruszynkę,

ździebełko siana.

Kimże jest tytułowy Lucyfer?

W powszechnym mniemaniu jest władcą piekieł, a w rzeczywistości to upadły anioł, co też nie w pełni odpowiada prawdzie.

Przypomnijmy, że jest skazańcem strąconym na samo dno piekieł na bezkresną samotność.

Nie mając żadnego towarzystwa, postanawia zagrać sam z sobą.

Wybiera – zgodnie ze swą naturą – hazardowego pokera. Gra o wszystko i … wszystko traci na rzecz swego drugiego ja.

Cały szatański inwentarz przegrany w pokera pozostaje w tych samych rękach.

Zło jest niepodzielne, ale za to jest rozpaczliwie samotne.

Piekielny książę ciemności mimo szulerskich sztuczek z kartami w rękawie, nie może wyzwolić się od zła, które jest przypisane jego naturze.

Wprawdzie zło jest niemiłosierne ale nie bezczuciowe.

Jego personifikacja ma także marzenia.

Bardzo ludzkie marzenia.

W Ten Wieczór samotność dokucza Lucyferowi w dwójnasób.

Nie chce drogich królewskich darów, bo w istocie nie zmienią jego wiecznej izolacji.

Na nic się mu zdadzą moce, bogactwa i władze, dlatego skowyczy bezgłośnie o „okruszynę opłatka” o „ździebełko siana”. Fenomenem zła jest jego ciągła aktywność. Nawet gdy zabraknie warunków do uzewnętrznienia swej właściwości, nie pozostaje bezczynne. Swe ostrze kieruje wówczas przeciwko sobie. Dokonuje wyniszczającej autodestrukcji, która wszakże nie może doprowadzić do samounicestwienia, gdyż byłoby to niezgodne z dogmatem o nieśmiertelności ducha – w tym wypadku – złego ducha.

W świecie gdzie rządzi pieniądz, gdzie bez żenady bierzemy rozbrat z honorem, aby zdobyć upragnioną korzyść, nawet za cenę godności, gdzie człowiek człowiekowi wilkiem, nie ma miejsca na dobro.

A gdzie nie ma dobra wkracza zło, które prowadzi wprost do rozpaczliwej samotności nawet wśród tłumu.

Biedni są źli ludzie.

Dlatego absolutne, immanentne zło nie zasługuje na karę, zasługuje na litość.

Nawet samotny Lucyfer.

Zasiądźmy więc wszyscy do stołu.

Tam na sianku tkwi Dobro,

Piękno i Prawda pod postacią białego opłatka.

Franciszek Rusak

 

')

Ta strona używa plików cookies, zapisywanych i odczytywanych z Twojego urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Wszystkie szczegóły na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności