Wsiowe godki z Ponidzia

Dodane przez Tadeusz Ura, 01 marzec 2016

Jednym z charakterystycznych wyróżników mieszkańców Ponidzia był ich język.

Ponieważ Ponidzie, podobnie jak cała Kielecczyzna, historycznie i etnicznie należy do Małopolski, toteż jego język mówiony jest zaliczany do dialektu małopolskiego, który ma szereg odmian, w tym także gwarę kielecką.

Gwara kielecka występuje w dorzeczu górnej Wisły między Pogórzem Karpackim, Górami Świętokrzyskimi i Puszczą Sandomierską.

Do najważniejszych cech gwary kieleckiej należą: w obrębie wymowy (fonetyki):

- mazurzenie, czyli wymowa c, s, z, zamiast cz, sz, ż, np. coło, syja, zyto, zamiast: czoło, szyja, żyto („rz” nie ulega mazurzeniu)    

- „a” wymawiane jako „o”, np. pon, ptok, zamiast pan, ptak

- dodawanie przed „o” tzw. „u” niezgłoskotwórcze (ł), np. łowies, łoko, łosieł, zamiast, owies, oko, osioł

- nie podlegająca definicji wymiana „k” na „ch” i odwrotnie, np. kto – chto, która – chtóra, chciała – kciała, łokcie – łochcie

- zanik nosowości samogłosek „ą” i „ę”, np. geś, bedo, zamiast gęś, będą w obrębie odmiany (fleksji): w 2 osobie liczby mnogiej czasownika występuje końcówka 

-ta, np. zróbta, zaśpiwojta.

  1. w obrębie słownictwa (leksyki): np. chabina – witka, rózga, chabrerzie – gałęzie, norty – zarośla, zabocyć – zapomnieć itd.
  1. w obrębie składni dialektalnej:                                                                                            

- dodawanie przed orzeczeniem czasownika „wziąć”, np. wzieni i wykopali studnio, wzieni i posli w pole

- powtórzenia czasowników, np. sła i sła i sła (szła długo), modlyła się i modlyła, az wymodlyła.

Nie oznacza to wcale, że gwara kielecka jest jednolita na całym obszarze.

Różnice w wymowie, a nawet w nazewnictwie występują często w wioskach sąsiadujących ze sobą, co jest swoistym ewenementem.

Oto kilka przykładów zasłyszanych w podbuskich wioskach: Jaśnisty pieron

Byłem ftendyk już sporym parobkiem.

Łociec kozali mi jechać do lassa po drzewo.

Łobudziłem sie wcas, łocheznołem kónia, na wóz rzuciłem siekirke a do łopołki wzionem pojde chleba i flaske mlyka zatkano koreckiem z zimioka.

Wjechołem w norty.

Kóniowi spetołem nogi żeby mi nie ucik a som zaconem ciuńć chaberzie.

Kiedy się umorduwołem, ległem se w ciniu i zaconem jeś corny chlyb i popijać mlykiem.

Kóń spokojnie skuboł trowe na paświsku.

Zaconem nakłodać chaberzie na wóz.

Robota była letko, ale zem sie zmecył, bo był upoł.

Za kwile sie ścimniło i zacoł wioć wiater.

Sła burzo.

Ftendyk zaprzungem kónia, wlozłem na wóz i zaconem chybko jechać do dómu.

Było cołkiem cimno.

Nogle łysneło sie straśnie, az kóń przysiod na zadnich nogach.

Zobocyłem za kwile jak po zimi leci chybko w moje strone jakisi świotełko.

Gdy jus było blysko, nogle zaświciło jak słuńce i przepadło.

Kóń stanoł deba a jo łoślepiony spodem na łeb z woza i potugem sa łoba łokcie.

Kiej wstołem, scekały mi zeby, a nogi miołem cołkiem mientkie.

Bez to wszyćko zabocyłem bata.

Musiołem kónia poguniać chabinom.

Zmocony i zestrachany dojechołem wreście do chołpy.

Te doświarcynie przezyłem pirsy i łostatni roz.

Ps.1. Narrator zaklinał, że to było prawdziwe zdarzenie.

Skoro tak, to mógł to być niezwykle rzadko występujący w przyrodzie tzw. kulisty piorun.

Ps. 2. Słownik:

Locheznołem – okiełznąłem – założyłem uprząż

Norty – zarośla, krzaki

Chaberzie, czyt. chaber-zie – gałęzie

Scekały = szczękały

Chabina – witka, rózga.

Południca

Było to downo temu.

Mama kozali mi wyząć gesi na paświsko kole stowu.

Ni miołam na to łochoty, bo słuńce ledwie wstoło i jesce nie zagrzoło zimi.

Chybko wstołam z ciepłego wyrka i łogarnełam ręcami włosy, bo mi łopadały na łocy.

Napiłam sie ciepluśkiego mlyka a chlyb włozyłam do smatki na późni.

Gesi darły sie głośno a gąsiory sycały jak źmije.

Na plecy wdziołam serdocek, ale zabyłam chustecke na głowe.

Nojgorzy zimno było w nogi.

Trowa jesce była mokro łod rosy i nogi straśnie marzły.

Zeby je rozgrzoć najscałam na trowe i wlozłam w to miejsce.

Późni słonecko mocni przygrzoło i zrobiło się cieply.

Gesi posły do wody, to nie musiałam ich pilnuwać.

Ze smatki wyjenam chlyb i zacełam go łapcywie zajodać.

Gdy się posilyłam, zmozył mie śpik.

Ułozyłam sie na miedzy wedle zyta i ubinu.

Nogle zobocyłam jak krocy w mojom strone jakojsi pani w bioły sukni i cosi do mnie godo, a jo nic nie słyse.

Próbówałam wstoć, ale ni mogłam rusyć ani renkom ani nogom.

Bioło pani siadnyła kole mnie i zacena mie dusić.

Uratuwoł mnie stary Plysok z nasy wsi.

Zawiós mie wozem do choupy.

Gdy sie łobudziłam, łopowiedziałam tacie ło bioły pani i ło tym jak mie dusiła.

Tata mi pedzioł, ze to była południca co dusi małe dziouski.

Chodzi tako w samo połednie o cyho na śpionce dziecka.

Nie trza nigdy spać w scyrym polu w przypołednie, bo wtendy zaroz nojdzie śpiuncego zło południca  i go udusi.

Jo miołam scyńście i zyje, choć mie łod tego casu cęsto boly głowa.

Ps. 1. Święcie przekonana staruszka o swej przygodzie z południcą, przeżyła prawdopodobnie udar słoneczny oraz upojenie spowodowane zapachem łubinu.

Zasnąwszy na słońcu obok łanu kwitnącego łubinu, była poddana dwóm niebezpiecznym czynnikom; przegrzaniu głowy oraz halucygennej woni kwiatów.

Utrata przytomności oraz mglisty obraz nieznanej kobiety świadczą, że zadziałały oba te czynniki.

Ps. 2. Słownik:

Zabyłam – zapomniałam

Ubinu – łubinu (jest to zjawisko tzw. hiperpoprawności; ponieważ w gwarze często dodaje się na początku wyrazu głoskę „ł” łoko, łokno, więc chcąc mówić poprawnie niekiedy opuszczano ową głoskę, czasem zupełnie niepotrzebnie i stąd mówiono okieć i obuz zamiast łokieć i łobuz).

Pedzioł – powiedział

Dziouska – dziewczynka

Jak się urwoł pawąz

W nasy wsi nie było dobry zimi.

Wsędzie pioch i pioch.

Ludziska sioli duza ubinu na gnój a  lo gadziny sioli przelot i sparzete.

Jo zasiołem na zimiocysku spore stajonko przelotu.

Kiej zakwit zółciuchno i kwiotki zacyny  sie wydymać, skosiłem go kosom a moja kobita powiązała go w małe kocioki.

W mendlach wysech chybko, bo słonecko w te lato grzoło mocno.

Trza go było zawiś do stodoły.

Pojechołem w pole drabiniastym wozem i wzionem ze sobom dwoch synów.

Jo stołem w drabinach a syny rzucały mi widłami kocioki a jo je równo układołem.

Była strasno duchota ze pot zalywoł nom łocy a kosule mozno było wyzymać.

Powioł wreście chłodny wiaterek i niebo sie nogle zachmurzyło.

Krzyknołem do chłopoków zeby sie nie guzdrały, bo chyba idzie dysc.

Chciołem naroz zabrać wsystek przelot, zeby sie drugi roz nie wrocać.

Syny sie uwinyły i wnet ułozyły duzo hołde kocioków ze mie cołkiem nimi zawalyły.

Zeby kocioki nie pospodały z woza, trza je było przycisnoć pawęzem.

Nojpirw uwiozołem go u przodka śpagatem a potem naciskołem go z tyłu łod góry, a chłopoki zacepiły powrózek za kóniec i ciungły z coły siły na dół.

Nogle ucułem ze lece w dół i rznołem głowom w ścirnisko.

Zrobiło mi się cimno w łocach, ale zem nie zemgloł.

Miołem grubo copke a zimia była miętko, bo to był som pioch.

To mie uratuwało.

Kiedy wstołem, wedle mie styrcoł wbity w zimie pawąz.

Dobze ze mie nie zwalył, bo by mie przetrocił albo co złomoł.

Sprowdziłem jako było przycyna, ze pawąz się urwoł.

Som se byłem winuwaty, bo z przodka zamias powroza zawiązołem śpagat, a ón nie wytrzymoł i pęk, bez co się wykoyrtnołem i spodem na łeb.

Chłopoki się nojpirw nastrasyły a późni bez cało droge sie ze mnie podśmiwały. 

Ps. Słownik:

Pawąz – pawęż – długi drąg drewniany służący do obciążenia ładunku na wozie.

Przelot – roślina motylkowa, żółto kwitnąca, używana na paszę dla bydła.

Sparzeta (czyt. spar-zeta)- roślina motylkowa, różowo kwitnąca, używana na paszę dla koni.

Kocioki – małe snopki

Mendle – sterty złożone z ok. 15 snopków.

Guzdrać się – robić coś powoli, zwlekać

Śpagat – szpagat – gruby sznurek

Zwalyć - uderzyć

Jak Lipińskiego łogrodziły

W nasy wsi mieskoł stary Lipiński ze swojo babo.

Córki juz im sie pozeniły i posły na swoje.

W stary chołpie zostoł tylko jeden gąsiór As.

Z cego łony zyły, tego nich we wsi nie wiedzioł.

Kozdy im jakoś pumogoł, bo bez cało zime w ich chołpie zowdy mozno było przyś rznoć w korty.

Chłopy rznyły w suby, 66, tysiąca, piątkowego durnia i cołego durnia. Lipińskim to nie wadziło, bo było w izbie wesoło i im się nie przyksyło.

Chłopoki tyz lubiły Lipińskich, bo im pozwolały zowdy zrobić wiecorami potupajke.

We wsi mieskoł bogaty gospodorz co sie zwoł Kwieciń.

Nich go nie lubił, bo był chytry i z kozdym by sie sondził ło bele co.

Jednego roku nawiós z lassa polyków i zyrdzi a z tortoku dessek i łogrodził niemi rychtyk dóm i całe łobejście.

Nastoł jadwent.

Wiecory były dugie a dnie coroz krótse.

Baby z dziewuchamy darły pirze.

Chłopoki ni miały co robić.

Wymyśliły, ze wykopio ze supkamy parkon Kwietniów i łogrodzo niem chołpe Lipińskiego.

Na ty robocie zesła im prowie cało noc.

Na drugi dziń rano stary Lipiński wysed na próg i zobocył ze jego chołpa jest cało łoparkaniuno.

Złapoł się za boki i zacon się śmioć: ha, ha, ha hodlec, ktosi mie w nocy łogrodził!

Za to Kwieciń się wścik.

A ze som ni móg przeniś cołego płota, najoł do pómocy chłopoków i musioł im jesce za to zapłacić.

Z tego wydarzynio dugo śmioła się cało wieś.

Ps. Słownik:

Wadziło – przeszkadzało

Zowdy – zawsze

Potupajka – zabawa taneczna

Łobejście – zagroda

Hodlec – podlec – zwyczajowe porzekadło

Rychtyk – od rychły – niedługi czas

Jak sie downi po weselach bijoly

Downi wesela zowdy rychtuwały ludzie na jesini albo w zopusty.

Wesela były cołkiem inakse niz dzisioj.

Łodbywały sie zowdy w chołpe ponny młody.

Najprzód trza było ugościć zaprosonych gościów.

Izby w chołpach były ciosne, bez to goście jedly ratami.

Jedne jedly a inse tańcuwały i tak na przekłodke.

Kiedy nastoł wiecór na tońce zlazły sie z łokolic chłopoki.

Taki był zwycoj, ze po łocepinach na wesele móg przyś kozdy, a ze był ścisk, zowdy musiało dojść do bitki.

Chłopoki swarzyły sie ło dziewuchy i ło miejsce do tańcuwanio.

Kozdy z nich mioł drewniono połke za pazucho albo w rękowie.

Nie wolno było hulać w jednym miejscu i tykać jeden drugiego w tońcu.

Kto sie do tego nie dostosuwoł dostawoł logo w łeb albo bez plecy.

Łod tego zacynała się łogólno bitka.

Casem dostoł niewinuwaty.

W nasy łokolicy nojwięksymy bitnikamy było seści braci Forysiów z Wełca.

Nojstorsy z nich wchodził na wesele z sablom, wbijoł jo w belke i krzycoł: „w izbie zostaje tylko pon młody i starsy druzba a reśta won”.

Chto nie chcioł wyjś i sie stawioł, to dostoł.

Z Forysiami nich nie chcioł zadrzyć, bo ich było seści i kozdy z nich sie lubioł bić.

To były prowdziwe zbóje, bo w razie cego źgały tyz nozami.

Forysiów nie boł się tylko Łopozda z Łolesek.

Był silny jak byk, ale i jemu daly rade.

Dostoł reko w grzdyke az się zapienił.

Dugo potem cywoł, ale się ni móg wycotać.

Po pół roku mu się pomarło.

Na wsiach powiedali, ze na prowdziwym weselu musioł być choć jeden nieboscyk.

Jak nie było trupa, to godaly ze nie było zodny bitki tylko jakosi sorpanina.

Tak się downi bijali po weselach.                              

Ps. Słownik:

Rychtuwać – organizować

Zowdy – zawsze

Swarzyć sie – kłócić się

Cywać – chorować

Wycotać - wyleczyć

Locego łosika zowdy drzy?

W wiecór przede pojmaniem Pon Jezus posed z kilkoma ucniami na Góre Łolywno pomodlyć sie do Łojca i pomyślyć ło śmirci co go cekała. Ucnie byli utrudzyni i zaroz usnyli.

Pon Jezus som sie musioł modlyć.

A modlył sie tak zarlywie, aze mu na coło wysed krwawy pot.

A ze był nie tylko Bogiem, ale tyz cłowiekiem, to zol mu było zycio co mioł go łoddać za nase grzychy.

Poprosił Łojca Niebieskiego, azeby mu daruwoł łokrutno meke.

Ze strachu ni móg ustoć na nogach i łopar sie ło mało i krzywo łosike i zacon sie coły trząś.

Łod tego casa wszyćkie łosiki zowdy trzęso liściami, nawet gdy ni ma wiatru.

Ps. Topola drżąca, osika – popularne drzewo naszych lasów o okrągłych, osadzonych na długim ogonku liściach; to sprawia, że nawet przy najlżejszym powiewie wiatru, drżą.

Lejkowo sikowka

Downi kozdy chłopok przed Wielganocm musioł se zrychtuwać sikowke na świntego lejka, żeby z ni poloć wodom dziewuche w drugi dziń świąt.

Dziołchy w ten dziń siedziały zawarte w chołpach i trza było cekać az wyńdo do kościoła.

Sły zowdy gromadom i straśnie piscały jak łobocyły jakiego parobka z kunewkom.

Nojlepso była sikowka, bo jo mozno było skryć pod kapotom.

Sikowke robiło sie z cornego beza.

Nojlepsy glyk do tego mioł Jonek, który rychtuwoł sikowki i nimi handluwoł. Jo sikowke dostołem za bezcen, bo Jonek zalycoł sie do moi młodsy siostry.

Widziołem jak ucion patyka z beza a potem wypchoł duse rozpolonym drutem.

Do drewniany rułki trza było zamocuwać pompke, wis – taki tłocek.

Tłocek robił z lescyny.

Na kuńcu patycka przybił kawołek rzemycka i na siłe wsadził go do bzowy rułki.

Sikowka była gotowo.

Chcionem jo najsomprzód wypróbuwać.

Zamocyłem cubek sikowki w wodzie, pociognąłem za tłocek i cekom.

Bez wieś sed akurot zyd, który przede święty handluwoł cukrem, rodzynkamy i cynamonem.

Mioł długo brode i pejsy jak spręzyny.

To był chuset.

Jo sie długo nie namyślołem, podsedem do niego i siknołem mu z sikowy prosto w brode.

Zyd na chwile zgupioł a potem zacon mie gunić po cały wsi.

Dar sie na całe garło: „Ty cholere, bandyt!”.

Byłem łod niego chybsy i mu ucigem.

Jak łodpocołem, dopiro zaconem sie śmioć.

Znacy – sikowka była dobro.

Drugi roz sikowke uzyłem na świntego lejka.

Chciołem upatrzony dziewuse naloć wody pod kiecke, ale mi sie nie udało. Łoblołem i tylko nogi.

Tak my przódy zbytkuwaly.                                        

Ps. Słownik:

Zrychtuwać – sporządzić

Glyk – talent, zdolność

Bezcen – tanio

Dusa – rdzeń

Chuset – chasyd; ortodoksyjny Żyd

Oto słownik wyrażeń gwarowych zanotowanych w trakcie słuchania opowieści ludzi posługujących się nieczystą gwarą:

Mówie ii – mówię jej, takrok – zeszłego roku, sedem – szedłem, jezdem – jestem, słożyć – złożyć, śliś – zleźć, ślecić – zlecić, sfalić – zwalić np. siano z wozu, wielgi – wielki, glyzda – dżdżownica, śfica – świeca, świodki – świadkowie, dwoch – dwóch, rechcą – rechoczą, chełznać – kiełznąć, borcuch – borsuk, ślabizuje – sylabizuje, swarzyć się – kłócić się, tfórz – tchórz, zukwały – zuchwały, odciajny – hardy, ocknoć się – obudzić się, zacłonić – zasłonić, zbanek – dzbanek, paświsko – pastwisko, śturmok – głupek, dureń, zdrochnąć się – przestraszyć się, zbytki – figle, psoty, despecić – dokuczać, głupcok – głupek, wyonacył, wytegotoł – uwiódł, utrachtuwoł – pobił boleśnie, żeby cie grzysi – rodzaj przekleństwa, loda – korytko sieczkarni, płuzek – radło, capigi – czepigi, rączki pługa, głowoc – chaber bławatek, wydała się – wyszła za mąż, zmindził – biadolił, narzekał, zmemlać – zmierzwić, rozczochrać, ani nie skrzunął – milczał, był cicho, swalył – zrzucił, zwalył – uderzył, hołda – dużo lub stos, guzdrać się – robić coś powoli, spóźniać się

Gwarowy hymn

Gwara ponidziańska jest częścią składową języka polskiego, który powstał jako wypadkowa wielu gwar używanych na terytorium Polski.

Powszechna oświata, łatwy dostęp do książki oraz środki masowego przekazu sprawiają, że gwary przegrywają na rzecz zunifikowanego języka ogólnopolskiego.

Wejście Polski do  Unii Europejskiej powoduje krystalizowanie się języka ogólnoeuropejskiego, którym ma szansę stać się język angielski, choć to prawie pewne, że języki narodowe nigdy nie zginą.

Hymnem Unii Europejskiej wybrano utwór Fryderyka Schillera pt. „Oda do radości”.

Muzykę do słów niemieckiego poety skomponował Ludwig von Bethowen.

Na polski odę przełożył Konstanty Ildefons Gałczyński.

Z dziewięciozwrotkowego oryginału wybrano do hymnu cztery zwrotki, tzn. pierwszą, drugą, siódmą i dziewiątą.

 Ja pokusiłem się polską wersję hymnu przetłumaczyć na gwarę ponidziańską.

Oto tekst hymnu:

O radości, iskro bożo,

Kwiotku z archanielskich piór, Swięta, na twy święty przyzbie staje nas pobozny chór.

Jasność twoja wszyćko zaćmi, złący co rozłącył los.

Wsyscy ludzie bedo braćmi, tam gdzie twój doleci głos.

Łona w sercu, w zbozu, w śpiwie, łona w nasym ścisku rąk, z niej najlichsy robok cerpie, w niej najdalsy nieba kąt.

Wstańta ludzie, wstańta naroz, jo nowine niose wom: na gwiożdzistym niebie siwym miłuwanie miesko tam.    

Franciszek Rusak

')

Ta strona używa plików cookies, zapisywanych i odczytywanych z Twojego urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Wszystkie szczegóły na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności