Powstanie kościuszkowskie w Sandomierskiem

Dodane przez Tadeusz Ura, 01 kwiecień 2016

Racławickie zwycięstwo osiągnęło zaledwie cel taktyczny i propagandowy, nie osiągnąwszy strategicznego.

Kościuszko nie uzyskał wolnego traktu do Warszawy, gdyż wojska rosyjskie skutecznie blokowały drogę do stolicy rozmieściwszy się w okolicy Działoszyc i Skalbmierza.

Naczelnik nie chcąc ryzykować bitwy z silniejszym przeciwnikiem, postanowił cofnąć się w okolice Krakowa, po to, aby zyskując na czasie, wzmocnić własne siły poprzez werbunek i szkolenie.

Założył w tym celu warowny obóz w podkrakowskim Bosutowie, gdzie rozpoczął energiczne prace rekrutacyjne oraz intensywne ćwiczenie młodego rekruta.

Oczywistym było poruszyć społeczeństwo sąsiadującego z krakowskim województwa sandomierskiego (Busko leżało wówczas w powiecie wiślickim w woj. sandomierskim).

Kościuszko wysłał w Sandomierskie licznych emisariuszy, którzy mieli za zadanie dokonać werbunku wśród chłopów.

Wśród emisariuszy znaleźć można nazwiska Tomasza Maruszewskiego, Jana Czyża, Franciszka Barssa oraz Rafała Kołłątaja.

Mimo energicznych zabiegów werbunek w Sandomierskiem wlecze się ospale.

Zawiedziony takim obrotem sprawy Naczelnik wystosował dn. 17. 04. 1794 r. „Odezwę do Sandomierzanów”. Warto w tym miejscu przytoczyć  tekst odezwy:

TADEUSZ KOŚCIUSZKO

Najwyższy Naczelnik Siły Zbrojnej Narodowej

Co dotąd w świętej sprawie Narodu siła nasza męstwem jednego województwa wsparta przeciw sile nieprzyjacielskiej dokazała, wiadomo Wam, Obywatele.

Co by też siła zasilona mocą innych województw, a szczególnie województwa sąsiedzkiego powstaniem poparta uskutecznić zdołała, to własnemu waszemu i całej publiczności zostawiam przekonaniu.

Nie mogę bez wzruszenia głębokiego czułości mojej pomylić o nieczynności sandomierzanów.

Jakże więc! Miłość Ojczyzny waszej ma przestawać na zapale nieczynnym, na życzeniach niepożytecznych, na cierpieniach słabości, która śmiałego kroku przedsięwziąć nie umie!

Czyż ma być pożyteczniej dla was zostawiać nieprzyjacielowi wszelką łatwość niszczenia was będąc niezbrojnymi, czy  podnosząc ku własnej obronie siłę całej masy mieszkańców waszych przymusić go  tym sposobem, aby się o każde was łupiestwo pierwej rozprawił!

Mniemacież, iż samo Województwo Krakowskie wystarczyć zdoła na obronę waszą i kraju całego?

(...) Gdzież więc szukać Polaków, gdzie szukać obywatelów Wolność, Całość i Niepodległość kochających, Ojczyźnie swojej wiernych i o własną dbających sławę!

O rodacy!

Czyliż gorliwość  waszą przytłumiła ta garstka nieprzyjaciół czy ta mała liczba przedajnych i spodlonych wyrodków, które ziemia polska rumieniąc się karmi na swoim łonie!

Wierzcie mi, pierwszy z was który głośno wykrzyknie hasło ratunku Ojczyzny i odważnie da przykład z siebie, doświadczy jak łatwo jest obudzić cel szanowny i samej tylko cnoty pobudki.

Rodacy!

Nie jest czas pilnować teraz formalności i krokiem leniwym zbliżać się do dzieła powstania narodowego.

Do broni Polacy, do broni! Bóg już żelazu polskiemu pobłogosławił, potężna Jego Opatrzność wskazała, jakim sposobem ta ziemia ma być od  nieprzyjaciół uwolnioną(...).

Kto nie jest z nami jest przeciwko nam.

Mniemałem że nie zbędzie w tym przypadku żadnego Polaka.

Jeżeli mnie ta nadzieja omyli i znajdą się ludzie, co się Ojczyzny podle zaprzeć zechcą, wyprze ich się Ojczyzna i poda ich zemście narodowej, hańbie własnej i surowej odpowiedzialności.

Dnia 17 kwietnia 1794 roku w obozie pod Bosutowem.

Tadeusz Kościuszko

Nie wiadomo czy siła przekonywania emisariuszy, czy żarliwość odezwy Kościuszki sprawiły, że Sandomierzanie w dn. 22 kwietnia zwołali zjazd obywateli w Dzikowie, gdzie zamierzali ułożyć akt powstania.

Zabrakło jednak woli oraz odwagi aby akt ów uchwalić.

Szlachta rozjechała się do domów z niczym.

Poczynania Sandomierzan paraliżował fakt penetrowania województwa przez wojska rosyjskie Denisowa oraz pruskie Favrata.

Dopiero wyjście Kościuszki z bosutowskiego obozu w dn. 24 kwietnia poruszył mocno zalęknionych obywateli województwa sandomierskiego.

Sandomierzanie zorganizowali drugi, tym razem udany zjazd w Nowym Korczynie w dn. 30 kwietnia 1794 r.

Na zjeździe ułożono akt powstania i obrano Komisję Porządkową, która przejęła całość prac związanych z życiem w warunkach wojennych.

Ostrożność i rezerwa nie opuszczały Sandomierzan.

Bojąc się represji ze strony bezkarnie myszkujących Rosjan i Prusaków, Komisja Porządkowa zażądała od Kościuszki zabezpieczenia województwa poprzez przysłanie wojska regularnego na ten teren.

W tym czasie Kościuszko ze swym wojskiem udał się z Bosutowa przez Igołomię, Brzesko Stare, Witów, Koszyce, Opatowiec do Winiar, gdzie w dniach 29 kwietnia do 4 maja stanął obozem.

W Winiarach wydał dwie odezwy „Do Podlasianów” i „Przestrogi o intrygach”.

Wojsko powstańcze po tygodniowym pobycie w Winiarach ruszyło dalej przez Wiślicę, Nowy Korczyn, Wójczę i Pacanów aby stanąć obozem w dn. 5 maja w nadwiślańskim Połańcu.

Sandomierska Komisja Porządkowa, która obawiała się o swoje bezpieczeństwo, udała się do Połańca i tam obrała swoją siedzibę.

Rozpoczęła pracę nad zwołaniem pospolitego ruszenia.

Wydała w tym celu rozporządzenie powołujące do wojska wszystkich mężczyzn w wieku od 18 do 40 lat.

Zaapelowała do duchowieństwa, aby ono z ambon przemówiło do sumień wiernych zgromadzonych na nabożeństwach.

Zachęcała wreszcie do rozbijania małych grup myszkujących bezkarnie obcych wojsk, które dokonywały licznych kradzieży i rozbojów.

Mimo energicznych zabiegów prace ślimaczyły się nie osiągając zamierzonych rezultatów.

Kler przestraszony wiadomościami ze zrewoltowanej Francji, obawiał się poruszenia i uzbrojenia mas.

Szlachta zainteresowana zaś bardziej swoimi gospodarstwami, niechętnie pozwalała chłopom opuszczania wsi, tym bardziej, że był to okres wzmożonych prac polowych.

Sami zresztą, nie chcąc narażać się na ryzyko utraty życia lub zdrowia, wyjeżdżali masowo za granicę do pobliskiej Austrii.

Kościuszko po dwutygodniowym pobycie w Połańcu zdecydował się ruszyć ku Warszawie, mimo, że nie osiągnął stanu liczebnego wojska jaki sobie zaplanował.

Ale czekać już było nie sposób.

W pobliżu dostrzeżono ruchy wojsk rosyjskich.

Nie chcąc utracić inicjatywy, Naczelnik ruszył w pogoń za wojskami Denisowa, których  jednakże nie dopędził.

Pomaszerował przez Borków, Pińczów i Przyłęk aby zatrzymać się  w Jędrzejowie gdzie doszło do spotkania z księciem Józefem Poniatowskim.

Sandmierzanie nadal nie kwapili się do powstania.

Rada Najwyższa widząc to, wydała 6 czerwca 1794 roku uniwersał o pospolitym ruszeniu, który zakazuje między innymi wyjazdu mężczyzn w wieku poborowym za granicę.

Pełnomocnik Rady na powiaty sandomierski i wiślicki Onufry Popiel z goryczą raportuje: „lud tak dalece strwożony, że broń łamie, przechowuje albo onej przyjąć nie chce” I dalej: „Nakaz Komisji pospolitego ruszenia w naszym województwie skutku należytego nie uzyskał i nieczułość ku obronie Ojczyzny okazuje się.

Obywatele powyjeżdżali, a lud kosy i piki łamie”.

Na szczęście Warszawa ogarnięta zapałem powstańczym, skutecznie odpierała ataki Rosjan i Prusaków.

Centrum działań insurekcyjnych przenosi się do stolicy.

Kolebka zaś powstania, czyli Kraków, staje się łupem wojsk pruskich.

Żołdactwo pruskie grabi i niszczy prastarą stolicę Polski.

Wtedy to giną święte, polskie insygnia królewskie, które zostają w barbarzyński sposób przetopione i tym samym stracone na zawsze.

Zajęcie Krakowa i Sandomierszczyzny przez Prusaków kładzie kres działalności Komisji Porządkowej powiatów sandomierskiego i wiślickiego.

Już po klęsce maciejowickiej Rada Najwyższa jeszcze raz próbuje reaktywować Komisję Porządkową w Sandomierskiem.

W tym celu w połowie października 1794 roku przysyła swego wysłańca Aleksandra Linowskiego, aby ów zaktywizował Komisję.

W Sandomierskiem nastąpiło w międzyczasie przeszeregowanie wojsk.

Austria, która nie wzięła udziału w drugim rozbiorze, tym razem chciała sobie odbić w dwójnasób.

Dla zabezpieczenia swoich interesów przysłała do Sandomierza niewielki, bo liczący 300 żołnierzy oddział, który jak się okazało wystarczył, aby przerażona Komisja nie przystąpiła do działania.

Katastrofa pod Radoszycami 16 listopada 1794 roku i uwięzienie naczelnika Tomasza Wawrzeckiego przyniosło kres powstaniu.

W następnym roku dokonuje się trzeci i ostatni rozbiór Polski, który ją pogrążył w niebycie na 123 lata. 

Sandomierszczyzna a więc i powiat wiślicki z Buskiem przypadły w udziale Austrii do czasu ustanowienia w 1807 r. Księstwa Warszawskiego.

Franciszek Rusak

Bibliografia:

Rychlicki F., Tadeusz Kościuszko i rozbiór Polski, Kraków 1875.

Kozłowski E. Wrzosek M., Dzieje oręża polskiego 1794-1939, Warszawa 1973.

Kowecki J., Pospolite ruszenie w insurekcji 1794, Warszawa 1963.

Pisma T. Kościuszki, Warszawa 1947.

Jasienica P., Rzeczpospolita Obojga Narodów, Dzieje agonii, Warszawa 1988.

Zahorski A., Warszawa w powstaniu kościuszkowskim, Warszawa 1985.

')

Ta strona używa plików cookies, zapisywanych i odczytywanych z Twojego urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Wszystkie szczegóły na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności

Array
(
)

Tag error : <ion: >

PHP error : Undefined index: HTTP_REFERER
in expression :
file : /usr/home/realnetpl/domains/tmb.busko.pl/public_html/files/.thumbs/2015_06_galeria/.3b817509.ico(2) : runtime-created function(4) : eval()'d code(206) : eval()'d code