Noli me tangere

Dodane przez Tadeusz Ura, 25 marzec 2016

Największym i najważniejszym świętem chrześcijan jest Święto Wielkanocne.

U jego podstaw trwa wiara w Zmartwychwstanie Jezusa.

A ono – w przeciwieństwie do Narodzin – nie miało żadnego świadka, który by je opisał.

Nawet ewangeliści wymieniają zaledwie sam fakt zmartwychwstania, ale nie opisują jak się ono dokonało.

Dało to asumpt najtęższym egzegetom do wyjaśnienia pozarozumowego zjawiska, wobec którego w końcu pozostali bezsilni.

Co wiemy z opisów ewangelicznych o losach Chrystusa, a właściwie o losach Jego Ciała?                                

Męka i śmierć Chrystusa odbyły się w piątek po południu.

Ten czas dla Żydów jest przeznaczony na zorganizowanie i spożycie rytualnej wieczerzy przed dniem świętym, czyli szabasem.

A zatem wszyscy żydowscy świadkowie kaźni Chrystusa musieli się bardzo śpieszyć, aby zdążyć na wieczerzę.

Również uwijali się wykonawcy wyroku, czyli Rzymianie, bo wraz ze śmiercią Jezusa zaczęły się w przyrodzie dziać jakieś niepokojące zjawiska.                                                                                                        

Wydaje się, że nie dokonano tradycyjnego obmycia ciała Jezusa przed pochówkiem.

Grobu użyczył Mu Józef z Arymatei, który ułożył zwłoki Chrystusa w komorze wykutej w skale.

Sam nie mógłby tego dokonać, więc musieli mu w tym pomagać jacyś ludzie (kto?).

Po złożeniu ciała Jezusa w grobie, zakryto komorę czymś ciężkim; taflą kamienną, olbrzymim kołem skalnym, głazem?                                                                                                                                                                                      

Całą sobotę – u Żydów dzień święty – Jezus samotnie leżał w grobie przykryty jednym długim płatem o czym świadczy Całun Turyński.

Przeczą temu opisy ewangeliczne, które mówią, że w pustym grobie znajdował się osobno całun a osobno chusta zakrywająca głowę.                                                 

Jak wytłumaczyć zjawisko zmartwychwstania?

Artyści po wielokroć ukazali moment opuszczenia grobu przez Chrystusa, który na domiar dzierżył w ręce czerwoną chorągiew oznajmującą tryumf życia nad śmiercią.

W chwili zmartwychwstania musiała w ciało wstąpić jakaś nieznana energia, która pozwoliła Mu powstać z martwych.

Ale kamień grobowy był przeszkodą nie do sforsowania.

Musiał go ktoś odwalić.

Zrobiono to od wewnątrz czy z zewnątrz?

Pierwsza zauważyła odsunięty kamień Maria Magdalena, która jeszcze przed świtem w niedzielę poszła do grobu, aby namaścić wonnościami ciało Chrystusa.

Widząc odwalony głaz pośpiesznie zawróciła i pobiegła do Piotra.

Ten usłyszawszy wiadomość od Marii zabrał ze sobą jednego z uczniów i pobiegł do grobu.

Wyprzedził go młodszy towarzysz i to on zobaczył odkryte wejście do komory grobowej.

Wiedziony ciekawością zajrzał do wnętrza i ujrzał pozostawione płótna.

Wolał zaczekać na Piotra.

Ten niebawem dotarł do grobu i nie omieszkał natychmiast wejść do wnętrza.

Ujrzał porzucone płótna, tzn. osobno całun i osobno chustę, która leżała zwinięta nieopodal.

Wkrótce do Piotra dołączył jego towarzysz, który pierwszy dotarł do grobu.

Obaj stwierdzili, że grób jest pusty i nic tu po nich.

Przy grobie pozostała płacząca Maria.

Ona także zajrzała do grobu.

Ujrzała dwóch aniołów w bieli (czyżby dla apostołów byli niewidzialni?).

W czasie dialogu z aniołami dołączył do nich ktoś trzeci, którego Maria wzięła za ogrodnika.

Myśląc, że to on ukrył ciało Jezusa, poprosiła go aby jej zdradził miejsce Jego ukrycia.

Gdy się odezwał, poznała po głosie, że to jest Chrystus i rzekła do niego po hebrajsku, choć na co dzień mówiła po aramejsku.

Usłyszała odpowiedź, która brzmiała „nie dotykaj mnie” lub „nie zatrzymuj mnie”.

Ta scena stała się potem tematem wielu rzeźb, obrazów i grafik.

Oto stoi mężczyzna z łopatą lub motyką a obok niego klęczy niewiasta z wyciągniętą ręką, aby go dotknąć i przekonać się, że to nie duch.

Na buskim cmentarzu obok kościoła św. Leonarda wśród kilkunastu figur, znajduje się tajemnicza postać wsparta na łopacie.

Wszyscy członkowie miejscowego Oddziału Towarzystwa Opieki nad Zabytkami zachodzili w głowę kogo przedstawia owa niespotykana postać z łopatą w dłoni.

Nie pomogło też fachowe czasopismo zajmujące się ochroną zabytków.

W swym księgozbiorze mam kilkanaście albumów malarstwa europejskiego.

Wertując je po raz któryś z rzędu, zauważyłem pewien motyw, który się powtarzał.

Oto stoi mężczyzna z łopatą lub motyką a obok znajduje się niewiasta, która z trwogą wyciąga rękę w jego kierunku.

Wszystkie te obrazy zatytułowane są niezmiennie „Noli me tangere”, co znaczy po łacinie „Nie dotykaj mnie”.

Są to zatem słowa z czwartej ewangelii św. Jana Ewangelisty, który najdokładniej opisał spotkanie Marii Magdaleny ze Zmartwychwstałym Jezusem.                                                                            

Wówczas nastąpiło olśnienie.

Tajemniczą rzeźbą mężczyzny z łopatą na buskim cmentarzu to nikt inny tylko Chrystus Zmartwychwstały, przedstawiony  pod postacią ogrodnika.

Nie ma tylko obok Niego Marii Magdaleny.

Widocznie artysta chciał wyeksponować tylko postać Chrystusa, który stojąc na cmentarzu, będzie przypominał ludziom oglądającym Go, że kiedyś wszyscy umarli dostąpią także łaski zmartwychwstania.

6.03. 2016 r. Franciszek Rusak

Ps. Opisane w IV Ewangelii wydarzenia związane ze Zmartwychwstaniem, rodzą wiele trudnych pytań, na które nie znalazłem w dostępnych źródłach zadowalających odpowiedzi.

F.R.

 

')

Ta strona używa plików cookies, zapisywanych i odczytywanych z Twojego urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Wszystkie szczegóły na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności