NIEGDYSIEJSZE PASTERKI

Dodane przez Tadeusz Ura, 19 grudzień 2015

W bogatej, bożonarodzeniowej tradycji czołowe miejsce zajmuje bezsprzecznie msza święta zwana pasterką.

Według przekazów ewangelicznych, pierwsi usłyszeli z ust anioła wieść o narodzinach Syna Bożego pasterze strzegący stad owiec.

Pierwsi też postanowili odwiedzić stajenkę goszczącą Świętą Rodzinę.

Pasterze byli również pierwszymi ludźmi, którzy oddali hołd Bogu-Człowiekowi.

Na pamiątkę owego ewangelicznego przekazu Kościół ustanowił uroczystą mszę świętą o północy z 24 na 25 grudnia.

Odkąd sięgam pamięcią w lata dzieciństwa, pasterka zawsze kojarzyła mi się ze śniegiem.

Do kościoła brnąłem po śniegu jako dzieciak a potem nastolatek.

I to były pasterki, które pozostawiły w pamięci najwięcej wrażeń.

Dla dzieciaka z początkowych klas podstawówki samo wyjście z domu przed północą było już dużym przeżyciem.

Przed laty, z racji nieobecności telewizji, rozkład dnia był zgoła inny niż obecnie.

W ogromnej większości ludzie o północy już smacznie spali i zarwanie snu o tej porze uważano za rzecz wyjątkową.

Takim wyjątkiem było właśnie uczestniczenie w pasterce.

Trzeba było wyjść z domu na długo przed północą, aby móc wejść do kościoła i zdążyć się ustawić jak najbliżej ołtarza.

To się nie zawsze udawało, zważywszy że parafia była ogromna a ludzie, nie wiadomo dlaczego, ustawiali się w pobliżu wejścia tarasując innym przejście do środkowej części nawy.

Czekając na nadejście północy, śpiewano kolędy.Kiedy wybiła północ, rzęsiście oświetlony kościół nagle pogrążył się w całkowitych ciemnościach a po chwili targnął powietrzem wielosetgłosowy śpiew „Wśród nocnej ciszy”.

Nikt nie żałował gardeł, toteż huczała ta pieśń, aż drgało powietrze pod sklepieniem wysokiej nawy.

Zaczął działać czar świętej nocy.

Zdawało się, że to my jesteśmy owymi pasterzami zdążającymi do żłóbka i stajenki, i za chwilę ujrzymy Nowonarodzonego, na którego czekaliśmy długie cztery tysiące lat.

Po odśpiewaniu wstępnej kolędy zaczęły pojedynczo zapalać się światła i niebawem wnętrze znów zajaśniało pełnym blaskiem.

Wkrótce z zakrystii wysypała się chmara ministrantów oraz wszyscy księża.

Rozpoczęła się ofiara mszy świętej połączna z jedynym i niepowtarzalnym misterium bożonarodzeniowym.

Niepostrzeżenie zaczęły się kleić dziecięce oczy a ziąb przenikać do stóp.

Ktoś pierwszy zaczął dla rozgrzewki tupać butem o but, ktoś inny zrobił to samo i wkrótce w kościele słychać było nieregularny werbel stukających o się butów.

Po końcowej kolędzie „Pójdźmy wszyscy do stajenki” wierni rozpoczęli mozolne opuszczanie świątyni spowolnione chęcią ujrzenia przed wyjściem szopki znajdującej się w bocznej kaplicy.

Wyjście na mroźne powietrze spędziło z oczu uporczywą senność.

Raźnie biegło się do domu, gdzie czekała już rozścielona przez mamę ciepła pościel.

Odmienne wrażenia odbierało się w nieco starszym wieku.

Mniej zwracało się uwagi na scenerię odbywającego się misterium.

Za to usilnie wypatrywało się w tłumie kolegów i znajome dziewczęta.

Po mszy gromadą wracaliśmy do domów odprowadzając się wzajemnie.

Były śmiechy, przepychanki i figlarne obrzucanie się śnieżkami, które były swoistą formą zalotów.

Nikt wtedy nie myślał o śnie.

Za to owszem o świątecznych przysmakach, z których już zdjęto postne tabu.

Wygłodzeni wigilijnym postem, rzuciliśmy się z wilczym apetytem na zakazane przed pasterką pasztety, bigos, wędliny i placki.

Syci i rozebrani ciepłem zasypialiśmy z błogim przekonaniem, że jutro można będzie dłużej pospać.

Obecnie posoborowe pasterki zubożały znacznie.

Nie różnią się w zasadzie niczym, poza porą celebry, od zwykłej mszy.

Nie ma ministrantów, nie ma księży koncelebransów.

Błogosławiony bądź czasie dzieciństwa, czasie wielkiej wiary, wielkiej nadziei i wielkiego oczekiwania na szczęśliwe życie. 

Franciszek Rusak   

')

Ta strona używa plików cookies, zapisywanych i odczytywanych z Twojego urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Wszystkie szczegóły na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności