Jubileuszowy Marconi 7.01. 1792-21.02.1863

Dodane przez Tadeusz Ura, #thursday201698

W bieżącym, 2016 roku przypada 180-lecie zinstytucjonalizowanego uzdrowiska w Busku- Zdroju.

Z tej okazji warto przybliżyć sylwetkę projektanta gmachu sanatorium, które obecnie nosi jego imię. F. R.

Architektonicznym symbolem Buska-Zdroju jest bez wątpienia Sanatorium „Marconi”, którego projektantem i wykonawcą był jeden z najsławniejszych architektów działających w Królestwie Polskim w pierwszej połowie XIX wieku.

Napawając się dumą z posiadania tak wspaniałego gmachu, nie wolno zapominać o jego projektodawcy i twórcy.

W tym roku przypada 153. rocznica jego śmierci.

Umarł dokładnie w miesiąc po wybuchu powstania styczniowego.

Mając 71 lat już nie mógł osobiście zasilić jego szeregów.

Za to wsparł go olbrzymią sumą pieniędzy.

Marconi swą drugą ojczyznę kochał jak prawdziwy Polak.

Przybył do Polski w wieku 30. lat, sprowadzony przez hrabiego gen. Michała Ludwika Paca w celu dokończenia budowy jego pałacu w Dowspudzie koło Augustowa. Neogotycki pałac, z którego dziś pozostały tylko niewielkie fragmenty, zachwycił na tyle współczesnych mu ludzi, że utarł się  do dziś funkcjonujący związek frazeologiczny: „Wart Pac pałaca, a pałac Paca”.

Napoleoński generał Ludwik Pac, który dochował wierności cesarzowi aż do jego wygnania na wyspę Elbę, musiał słyszeć o dobrze zapowiadającym się włoskim architekcie, który już zdążył wygrać trzy ważne konkursy architektoniczne, więc postanowił go sprowadzić na krótko do Polski.

Henryk Marconi pochodził z wielce utalentowanej rodziny włoskiej.

Urodził się w Rzymie 7 stycznia 1792 roku.

Jego pierwszym nauczycielem był ojciec Leandro – utalentowany malarz fresków kościelnych i dekoracji scenicznych.

Już jako 14-letni chłopiec rozpoczął studia na Uniwersytecie i Akademii Sztuk Pięknych w Bolonii.

Wrodzony talent i niezwykła pracowitość pozwoliły mu ukończyć przedwcześnie obie szkoły a nawet rozpocząć pracę dydaktyczną w tychże.

Młody Henryk nie chciał jednak  poprzestać tylko na projektowaniu i planowaniu.

Chciał spróbować swych sił jako realizator swych projektów, choćby za cenę opuszczenia ojczystej Italii.

Właśnie hrabia Pac szukał zdolnego architekta, który mógłby dokończyć wlokącą się bez końca budowę pałacu w Dowspudzie na Suwalszczyźnie.

Henryk zdecydował się szybko i ruszył do Warszawy wcale nie przypuszczając, że już jej nie opuści aż do śmierci.

Z sukcesem ukończył pałac w Dowspudzie.

Zadowolony hrabia Pac namówił młodego architekta aby ten przebudował mu warszawski pałac Radziwiłłów, który właśnie nabył.

Pełen zapału młody Włoch w pełni zaspokoił wykwintny gust pryncypała przebudowując fasadę pałacu oraz wznosząc boczne, klasycystyczne skrzydła z wnętrzami neogotyckimi, neorenesansowymi a nawet mauretańskimi.

W ten oto sposób powstał jeden z najpiękniejszych pałaców warszawskich.

„Wart Pac pałaca, a pałac Paca”.

Czy tylko możliwość samorealizacji oraz hojność pryncypała nie pozwoliły mu opuścić Warszawy?

Henrykowi zapadła w serce piękna ogrodniczka, córka Pacowego ogrodnika Szkota Heitona.

Pojawiła się jednakowoż trudność nie do pokonania.

Heitonowie byli wyznania kalwińskiego a Marconi jako prawowity Włoch – katolikiem.

Obie strony upierały się przy swoich wyznaniach.

Miłość przełamała wszakże wszelkie bariery.

15 lat młodsza od Henryka Małgorzata Heiton, uparta Szkotka, nie rezygnując z miłości, zachowała równocześnie wyniesioną z domu religię.

Młodzi pobrali się i założyli szczęśliwe stadło małżeńskie dochowując się sześciorga dzieci.

Henryk, który udatnie wystartował jako architekt nie narzekał na kolejne zamówienia.

Marconi stał się bogaty i sławny.

Królestwo Polskie z liberalną konstytucją szybko zaczęło goić rany po bohaterskim okresie napoleońskim.

Weterani, którym przyszło się bić pod Napoleonem bez mała 20 lat, zawiesili szable na ścianach i wzięli się ostro za gospodarkę.

Koniunktura sprzyjała, także w budownictwie.

Henryk Marconi od razu wyczuł, że zrobił dobry interes wyjeżdżając z biednych Włoch do szybko rozwijającej się Polski.

W 1824. roku przeszedł na posadę rządową gwarantującą stały dochód.

To mu wcale nie przeszkadzało realizować indywidualne zamówienia.

Do pomocy sprowadził z Italii brata Ferrante – utalentowanego rzeźbiarza i sztukatora.

Marconi nie specjalizował się tylko w realizacji budów o podobnym przeznaczeniu.

Budował pałace, kościoły, ratusze, szpitale, hotele, biurowce, synagogi, dworce kolejowe, więzienia, sanatoria, wodociągi i fontanny; planuje założenia parkowe i cmentarne, realizuje tzw. małą architekturę.

Już samo wyliczenie rodzajów budowli powoduje zawrót głowy, a gdy spróbujemy zinwentaryzować jego wszystkie prace, to dojdziemy do konkluzji, że był tytanem pracy.

Jego realizacje architektoniczne przekroczyły liczbę trzycyfrową.

Obok tego wykładał architekturę w Szkole Sztuk Pięknych w Warszawie, był członkiem Akademii Inżynierii i Architektury w Bolonii, Akademii Sztuk Pięknych we Florencji, Cesarskiej Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu.

Niestety, radość z odzyskanej częściowo wolności przeradzała się systematycznie w rozczarowanie.

Polacy z dnia na dzień odczuwali wzmagającą się presję i utratę zagwarantowanych w konstytucji praw.

Dostrzegł to nawet osobisty przyjaciel cara Aleksandra I ks. Adam Czartoryski, skoro zdecydował się interweniować u imperatora.

Ten z rozbrajającą szczerością odpowiedział mu: „Na papierze napisano, że masz jakieś prawa.

I co z tego? To są bazgroły. Nie próbuj się powoływać na to, co zostało nagryzmolone”.

Po śmierci liberalnego mimo wszystko Aleksandra, nastały rządy zatwardziałego polakofoba Mikołaja I.

Wybuch powstania był tylko kwestią czasu.

Spisek podchorążych a potem akt detronizacji Mikołaja z tronu polskiego doprowadziły do regularnej wojny polsko-rosyjskiej.

Po ośmioletnim pobycie w Polsce Henryk Marconi poczuł się na tyle Polakiem, że wstąpił w szeregi powstańcze.

Walczył w oddziale artylerii pieszej.

Na szczęście uszedł cało z batalii, która do historii przeszła jako powstanie listopadowe.

Po klęsce powstania wpada w wir pracy.

Obok oryginalnych dzieł, opracowuje przebudowy i nadzoruje konserwacje zabytkowych obiektów.

Jest przede wszystkim architektem Warszawy.

Do najsławniejszych jego realizacji należą: Holel „Europejski”, pałac Paca, gmach Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, szpital św. Łazarza, Dworzec Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej, więzienie „Pawiak”, kościół św. Karola Boromeusza na ul. Chłodnej (nie mylić z powązkowskim), kościół Wszystkich Świętych, Instytut Moralnie Zaniedbanych, Zdrój Bielański pod skarpą Klasztornej Góry.

Dokonał przebudowy pałacu Kossakowskich, kaplicy w klasztorze kapucynów, kaplicy NMP Loretańskiej w kościele św. Anny na Krakowskim Przedmieściu, kaplicy Czartoryskich w kościele św. Krzyża, przebudował klatkę schodową na kaplicę w pałacu Wilanowskim, cmentarz w Wilanowie, założenie parkowe wokół pałacu Potockich w Natolinie, empirową fontannę przy zbiorniku i wieży ciśnień w formie świątyni rzymskiej Tivoli a także kilka wodociągów, wodozbiorów i fontann (w tym fontanna obok Kolumny Zygmunta).

Na szczególną uwagę zasługuje neogotyckie mauzoleum Stanisława Kostki Potockiego i jego żony Aleksandry w kościele św. Anny w Wilanowie.

Obok warszawskich obiektów, Marconi był także autorem wielu realizacji architektonicznych na prowincji.

Oto kilka z nich:

Kościoły z Borkowicach, Brzegach, Opocznie, Lipsku, Suchedniowie, Osieku, Milanowie, Lachowej, Osięcinach i w Różance k. Lidy (Białoruś); ratusze w Radomiu, Łowiczu i Augustowie; pałace w Chrobrzu i Łopusznie; szpitale w Wieluniu i Kaliszu; dworzec kolejowy w Sosnowcu, Wielka Synagoga w Łomży, Łazienki w Busku.

Pod koniec życia Marconi był świadkiem manifestacji poprzedzających wybuch powstania styczniowego.

Sam już nie mógł wziąć w nim udziału.

Zmarł 21 lutego 1863 roku i został pochowany na Powązkach.

Wdowa po nim – Małgorzata zmarła 21 lat później i została pogrzebana na cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym.

Sześcioro dzieci: Karol, Władysław, Leandro, Eleonora, Jan i Henryk byli różnego wyznania. Karol i Leandro byli jak ojciec katolikami a reszta kalwinistami.

Większość po ojcu odziedziczyła talenty artystyczne w dziedzinie plastyki.

Franciszek Rusak

Ps. Uzdrowisko Busko zorganizowało już jubileuszową galę ku czci Henryka Marconiego.

Byłoby dobrze gdyby w przyszłości nadać jakiejś ulicy jego imię.

A najlepiej gdyby wydać album z jego dziełami.

FR.

Korzystałem z: Miłobędzki, Zarys dziejów architektury w Polsce, Warszawa 1963.

T. Dobrowolski, Sztuka polska, Kraków 1974.

T. Broniewski, Historia architektury dla wszystkich, Wrocław 1980.

T. Łepkowski, Powstanie listopadowe, Warszawa 1987.

J. Sowronek, M. Żmigrodzka, Powstanie Listopadowe 1830-1831. Geneza – uwarunkowania – bilans – porównania, Wrocław 1983.

M. Brandys, Koniec świata szwoleżerów, Warszawa 1975-1979.  

Busko-Zdrój, luty 2013 r.                                                            

')

Ta strona używa plików cookies, zapisywanych i odczytywanych z Twojego urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Wszystkie szczegóły na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności