Geneza Festiwalu Krystyny Jamroz w Busku

Dodane przez Tadeusz Ura, 03 lipiec 2016

Geneza Festiwalu Krystyny Jamroz w Busku   

(przedfestiwalowy wywiad z 2012 r.)

Redakcja: W tym roku czeka nas 18. edycja Festiwalu Muzycznego im. Krystyny Jamroz.

Ponieważ festiwal wkracza w dorosłość, pora ażeby przypomnieć jego genezę, narodziny i rozkwit.

Przeglądając różne źródła (szczególnie prasowe) można natknąć się przynajmniej na kilku ojców-założycieli festiwalu.

Są nimi: Bogusław Kaczyński, Stefan Komenda, Jerzy Cygan, Artur Jaroń i ... Tomasz Szreder – dyr. Kieleckiej Filharmonii (sic!).

Rusak: To stara prawda, że sukces ma wielu ojców; tylko porażka jest sierotą.

Wymienione osoby mniej lub bardziej przyczyniły się do narodzin festiwalu, ale jego idea narodziła się prawie dekadę wcześniej.

Red. Po raz pierwszy festiwal zaistniał w 1995 roku.

Burmistrzem był wówczas Stefan Komenda a dyrektorem Domu Kultury – Jerzy Cygan.

Pieczę nad artystyczną stroną festiwalu powierzono młodemu wtedy muzykowi z Kielc – Arturowi Jaroniowi.

Rus. To jest trójka bezsprzecznych realizatorów idei, która zrodziła się w 1987 roku w pierwszą rocznicę śmierci Krystyny Jamroz, która zmarła 9 lipca 1986 roku.

Red. W jakich okolicznościach zrodził się pomysł zorganizowania festiwalu?

Rus. Właśnie w 1986 roku filie Woj. Domu Kultury w Kielcach przeszły na „garnuszek” naczelników miast i gmin.

Odtąd buski Dom Kultury został włączony w struktury Urzędu Miasta i Gminy.

Będąc wówczas dyrektorem Domu Kultury dążyłem do jak największej autonomii kierowanej przeze mnie placówki.

Opracowałem statut, nadałem jej nazwę i pomyślałem o patronie.

Red. O ile nam wiadomo Dom Kultury powstał w 1964 roku i nosił miano „Powiatowy Dom Kultury im. XX-lecia PRL”.

Rus. Z wiadomych powodów nie chciałem powracać do starego nazewnictwa.

Nasza placówka otrzymała neutralne miano „Buski Dom Kultury”, na razie bez imienia.

Red. Oddalamy się od Krystyny Jamroz.

Red. Wcale nie.

Moją ideą było zaakcentowanie i wypromowanie busczan, którzy osiągnęli w dziedzinie kultury przynajmniej krajowy rozgłos.

Takimi osobami były Krystyna Jamroz i Wojtek Belon.

Zaproponowałem nadanie Domowi Kultury imienia Wojtka Belona oraz zorganizowanie w przyszłości festiwalu operowego im. Krystyny Jamroz.

Red. Ot, tak po prostu?

Rus. Najpierw trzeba było urobić odpowiedni grunt.

W Busku Krystyna Jamroz była prawie nieznana a Wojtek Belon cieszył się nie najlepszą opinią.

Red. Czy miałeś wsparcie i zrozumienie wśród busczan?

Rus. Spotkałem się z pełnym zrozumieniem a potem pomocą ze strony zastępcy naczelnika Adolfa Masłowskiego, kierownika wydziału kultury Wiesławy Serafin i przewodniczącego Komitetu Obchodów 700-lecia Buska Bogdana Orłowskiego.

Red. Od czego rozpoczęliście?

Rus. W pierwszą rocznicę śmierci K. Jamroz zamierzyliśmy odsłonić tablicę na budynku Szpitalu Uzdrowiskowego „Krystyna”, który w części przed wojną był własnością Jej dziadków.

Red. A ty skąd o tym wiedziałeś?

Rus. Wiadomości o życiu i karierze śpiewaczej K. Jamroz czerpałem od ojca, który mi już w dzieciństwie dużo o Niej opowiadał, bo pracowali razem w czasie okupacji.

Po wojnie bywała w Busku, ale raczej incognito.

Red. Jak przebiegła uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej?

Rus. Chcieliśmy jej nadać uroczysty charakter, toteż poprosiliśmy Bogusława Kaczyńskiego aby zorganizował koncert poświęcony pamięci naszej śpiewaczki.

Wspomógł nas finansowo Komitet Obchodów 700-lecia Buska.

Blok imprez odbył się 11 października 1987 roku.

Tablicę odsłonił w towarzystwie B. Kaczyńskiego przewodniczący rady narodowej Stanisław Woźniczko.

O godz. 19.30 odbył się koncert galowy.

Całość poprowadził oczywiście Bogusław Kaczyński.

Wtedy ze sceny miały paść słowa sugerujące aby zorganizować w Busku festiwal operowy.

Ku naszemu zdziwieniu zaproponował otwarcie w Busku ... teatr muzyczny (sic!).

Do dziś nie wiem z czyjej inicjatywy wyszła ta propozycja.

Red. Czyli z festiwalu wyszły przysłowiowe nici.

Rus. Tym razem tak.

Mimo złożonych deklaracji ze strony p. Sergiusza Mikulicza – męża śp. Krystyny Jamroz, a prywatnie – pracownika telewizji, że pomoże w organizacji festiwalu, bez zgody władz lokalnych festiwal nie miał szans zaistnieć.

Red. Jednym słowem idea zorganizowania festiwalu umarła.

Rus. Ja bym to nazwał, że została odłożona ad acta.

Red. Trudno uwierzyć, że naczelnik Komenda nie chciał festiwalu.

Rus. Naczelnik dał się poznać jako sprawny technokrata, ale sprawy kultury były mu obce.

Red. Przypuszczam, że końcówka lat 80 nie sprzyjała organizacji imprez rozrywkowo-muzycznych.  

Rus. Istotnie, historia przyśpieszyła i inne problemy wysforowały się na czoło.

Zrozumiałem, że indywidualnie nic się nie da załatwić.

Trzeba reprezentować jakąś grupę nacisku.

Zastartowałem pomyślnie do rady narodowej i zostałem prezesem Tow. Miłośników Buska.

Red. To był łabędzi śpiew rad narodowych.

Ich żywot trwał zaledwie dwa lata.

Niebawem odbyły się powtórne wybory do władz samorządowych.

Rus. Zmieniła się niemal cała rada i został wybrany nowy burmistrz.

Błysnęła nadzieja, że wszystko się zmieni.

Niestety, wywodzące się z „Solidarności” dwa ugrupowania tj. „Solidarność i Samorządność” oraz Buskie Forum Obywatelskie nienawidziły się jak nie przymierzając PO i PiS.

Red. To była pamiętna kadencja, gdzie emocje brały często górę nad zdrowym rozsądkiem.

Rus. Zrozumiałem, że chcąc przepchnąć swoje postulaty muszę wystąpić w imieniu jakiejś grupy neutralnej, w tym wypadku Komitetu Org. Muzeum Ziemi Buskiej i TMB.

Red. Czy fortel się udał?

Rus. Owszem. 18 czerwca 1991 roku nadano Domowi Kultury imię Wojtka Belona oraz nazwano w parku jedną z alejek imieniem Krystyny Jamroz.

To był krok w kierunku festiwalu.

Red. Jak odniósł się do idei festiwalu nowy burmistrz Piotr Iwański?

Rus. 20 czerwca 1992 roku zaprosiliśmy go do muzeum na spotkanie z rodziną Krystyny Jamroz, która przekazała nam pamiątki po artystce: plakaty, zdjęcia, kostiumy.

Burmistrz zachował milczenie.

Red. Co wy na to?

Rus. Początkowo oceniłem go bardzo surowo.

Potem zrozumiałem jego powściągliwość.

Busko realizowało wtedy cztery potężne inwestycje tj. oczyszczalnię ścieków, wysypisko śmieci, dworzec PKS i szkołę podstawową.

Na festiwal nie było po prostu środków.

Red. W ratuszu dokonał się swoisty przewrót pałacowy, bo burmistrzowskie ugrupowanie odwołało P. Iwańskiego i powołało na burmistrza Edwarda Serafina.

Rus. Na nowego burmistrza nie było co liczyć, bo on całkowicie owładnięty był swoją idee fixe.

Red. Wkrótce odbyły się nowe wybory i burmistrzem został dawny naczelnik Stefan Komenda.

To właśnie on parł do zorganizowania festiwalu im. Krystyny Jamroz.

Skąd ta zmiana, skoro – jak twierdziłeś – sprawy kultury były mu obce?

Rus. Odmiana nastąpiła wcześniej.

W maju 1989 roku nastąpiło otwarcie Galerii Sztuki BWA „Zielona”.

Była prasa, radio i telewizja.

Wszystkie splendory spadły oczywiście na włodarza miasta, czyli naczelnika Komendę, choć nie on zabiegał o jej powstanie.

Wtedy zrozumiał, że nigdy przedtem nie spadło na niego tyle na raz pochwał.

Pisały o nim gazety, wieszczyło radio.

Ujrzał się także w telewizji.

Wówczas dostrzegł walory inwestowania w kulturę.

Gdy nadarzyła się okazja nie omieszkał z niej skorzystać i zapragnął mieć swój festiwal.

Red. W ferworze wydarzeń gdzieś umknęła twoja osoba.

Rus. Ja wylądowałem w szpitalu powalony chorobą, z którą zmagam się do dziś.

Red. Zatem burmistrz Komenda wyraził wolę zorganizowania festiwalu, twój następca Jerzy Cygan zajął się jego organizacją a Artur Jaroń nadał mu kształt artystyczny.

Rus. Ja wypadłem z gry.

Red. Dlaczego wśród inicjatorów festiwalu zabrakło twojego nazwiska?

Rus. A po co mnożyć autorów i dzielić się słodką sławą?

Red. Wśród ojców-założycieli festiwalu wymieniono także Bogusława Kaczyńskiego.

Rus. Pana Kaczyńskiego uczyniły ojcem festiwalu mass media a on nie zaprzeczył.

To wystarczyło.

Red. W magazynie „Kielce” nr 3 z 2005 roku stoi ja wół: „Autorem pomysłu Festiwalu Muzycznego im. Krystyny Jamroz w Busku-Zdroju był Tomasz Szreder”.

Rus. Równie dobrze można mu przypisać autorstwo Konkursu Szopenowskiego w Dusznikach-Zdroju.

Red. Wiadomo skądinąd, że śledziłeś uważnie rozwój buskiego festiwalu, bo pisałeś o nim regularnie na łamach „Tygodnika Ponidzia”.

Rus. Dyrektor Jaroń na początku nie przyjmował żadnej krytyki; z czasem stał się skromniejszy, bardziej empatyczny i otwarty na dialog.

To wyszło na dobre czołowej buskiej imprezie muzycznej, która przy lepszej promocji ma szansę stać się sławna w całej Polsce.

Red. Czego życzysz Międzynarodowemu Festiwalowi Muzycznemu im. Krystyny Jamroz w Busku-Zdroju?

Rus. Życzę mu wszystkiego najlepszego, a na 20-lecie napisania monografii bez przekłamań, które przy takiej okazji powstają nawet bez złej woli lecz wskutek powierzchowności badań.

Redakcja. Dziękuję za udzielenie wywiadu.

Z Franciszkiem Rusakiem, dyrektorem Buskiego Domu Kultury w latach 1980-1995 przeprowadziła wywiad Redakcja „Tygodnika Ponidzia”.

Busko-Zdrój 3.07.2012 r.        

')

Ta strona używa plików cookies, zapisywanych i odczytywanych z Twojego urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Wszystkie szczegóły na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności