Buski poczet apostolski

Dodane przez Tadeusz Ura, 22 luty 2016

Świątynie, które sukcesywnie powstawały na ziemiach polskich wkrótce po przyjęciu przez Mieszka I chrztu, pełniły – obok podstawowej, sakralnej funkcji, także inne: kulturotwórcze, oświatowe, osado twórcze a nawet militarne.

Podobną funkcję sprawował też kościół buski, który możemy zaliczyć do najstarszych w Polsce. Powstał ok. 1160 roku, a więc w połowie XII wieku.

Od chwili erygowania pierwszego kościoła, którego założycielem był pierwszy historyczny właściciel Buska – rycerz Dzierżko herbu Janina, świątynia uległa kilku zasadniczym przebudowom wymuszonym przez różne czynniki: demograficzne (parafia powiększała się po względem ludności), religijne (buski kościół pełnił funkcję sanktuarium maryjnego), okolicznościowe (kościół dzielił los miejscowości, w której został postawiony, a więc także poddany bywał nieszczęściom, które nawiedzały osadę: grabieże, pożary, katastrofy budowlane).

Każdy z tych czynników wymuszał decyzje o odbudowie, przebudowie lub modernizacji świątyni uwzględniając nowe techniki budowy, inne materiały budulcowe oraz sposób jej upiększania.

Buska świątynia jest czwartą stojącą przypuszczalnie na tym samym miejscu ( pewność uzyskalibyśmy dopiero po przeprowadzonych badaniach archeologicznych).

Niestety, nie zachowały się żadne dokumenty mówiące o kształcie, wystroju i wyposażeniu buskiego kościoła.

Katastrofalne trzy następujące po sobie pożary w 1819, 1820 i 1821 roku obróciły w niwecz bogate, liczące ponad 600 lat archiwum, które jest nie do odtworzenia.

Musimy zatem obracać się w świecie hipotez, szczątkowych wiadomości z innych źródeł oraz biorąc za przykład podobieństwa z innymi, pobliskimi budowlami sakralnymi. I tak ostatnie badania odrzucają przypuszczenia, że pierwszy buski kościół był drewniany.

Powstał przypuszczalnie z ciosów kamiennych pozyskanych z pobliskiego kamieniołomu wełeckiego, który dostarczał materiału stosunkowo miękkiego, łatwego do obróbki.

Pierwszy, romański kościół nie był wielki.

Wynosił prawdopodobnie 14 na 9 metrów.

W rzeczywistości był przypuszczalnie nieco większy, bo od zachodu mógł mieć wieżę a od wschodu znajdowało się prezbiterium zakończone absydą.

Wystrój, jak we wszystkich romańskich kościołach był skromny, by nie rzec ascetyczny.

Prawdopodobnie we wnętrzu znajdowała się chrzcielnica, w prezbiterium ołtarz (bez nadstawy) oraz duży krzyż na ścianie absydy i przypuszczalnie podobizna Matki Bożej (prędzej rzeźba niż obraz).

Wprawdzie znamy wielkie kościoły romańskie przyozdobione freskami lub mozaikami, lecz skromny buski kościółek prawdopodobnie miał surowe nieotynkowane ściany i takiż sam płaski, drewniany strop.

Powiększająca się parafia, dwa konwenty norbertańskie (męski i żeński) oraz funkcja sanktuarium maryjnego sprawiły, że Dzierżkowy kościół z 1160 roku stał się za mały.

Należało go gruntownie przebudować.

Wyjścia były dwa; albo go rozebrać i postawić na tym miejscu nowy, albo go rozbudować.

Nie chcąc utrudniać życia zakonowi i zahamować rozwijającego się kultu Matki Bożej, wydaje się, że wybrano drugi wariant tzn. zdecydowano się dokonać rozbudowy pierwszego kościoła romańskiego.

Kolejność prac mogła się odbyć następująco.

Rozebrano wieżę po zachodniej stronie i w tym miejscu wybudowano zbliżoną do kwadratu nawę, powiększono okna nadając im smukłego, zaostrzonego w górze, gotyckiego kształtu.

Zdemontowano stary strop i zastosowano nowy, kolebkowo-sieciowy, który wymógł wzmocnienia ścian poprzez dostawienie przypór.

Podniesiono dach nadając mu stromych, gotyckich kształtów.

W ten oto sposób stary, romański kościółek  przebudowano na nowy, gotycki.

Był rok 1470, a więc Dzierżkowy kościół przetrwał nieco ponad 300 lat.

We wspomnianym okresie świątynia nie uległa żadnemu kataklizmowi zagrażającemu stabilności murów.

Gotycki kościół wskutek przebudowy przyjął zupełnie inną bryłę.

Należy się spodziewać, że zmienił się także wystrój.

Większe okna doświetliły wnętrze, które wzbogaciło się w sprzęty, a być może pojawiły się malowidła ścienne podobnie jak w pobliskiej Wiślicy i niedalekich Działoszycach.

Powiększył się o retabulum ołtarz główny, w którym zainstalowano tabernakulum i wizerunek Matki Bożej.

Przybyła także ambona oraz bardzo usprawniający spowiedź konfesjonał. Jeśli uwzględnimy konstrukcję dachu, która była wykonana z drewna, to zauważymy, że przybyło w kościele elementów łatwopalnych.

Jakoż kościół nie ustrzegł się pożaru.

Wybuchł w 1590 w okresie królowania Zygmunta III Wazy.

Pożar mógł wyrządzić znaczne szkody w strukturach drewnianych a więc na strychu oraz w wyposażeniu.

Nie mogły ucierpieć znacznie mury poza stropem, który mógł się zawalić pod ciężarem walących się belek i pod wpływem wysokiej temperatury.

Szkody nie były jednak poważne, skoro już po dwóch latach odbywały się w nim nabożeństwa.

Nie wiadomo co się stało z wizerunkiem cudownego wizerunku Matki Bożej.

Zabezpieczenia świątyni były prowizoryczne.

Dopiero w 1595 roku rozpoczęto właściwą rekonstrukcję.

Pracami nad odbudową i rozbudową kierował prawdopodobnie spolszczony Włoch Kasper Fotyga, choć nie ma na to niezbitych dowodów.

W Polsce w tym czasie ścierały się różne style; dożywał ostatnich lat gotyk, coraz częściej powstawały renesansowe kaplice, na horyzoncie widoczne były w budownictwie nowe trendy, które za lat kilka wybuchną barokiem.

Na pograniczu tych stylów dokonywały się prace remontowo-budowlane kościoła klasztorno-parafialnego p.w. Matki Bożej w Busku.

Należy tu założyć iż wspomniany pożar, który nie dokonał nadzwyczajnych zniszczeń, sprawił niepowetowaną stratę, która zdecydowała o zamarciu kultowego kościoła sanktuaryjnego.

Prawdopodobnie uległ zniszczeniu  ołtarzowy wizerunek Matki Bożej, który już w XIII wieku doznawał wyjątkowego kultu, skoro wymieniono go w akcie lokacyjnym z 1287 roku.

Zakres prac nie był wyjątkowo duży, ale trwał stosunkowo długo, bo ponad 20 lat.

Roboty wlokły się, gdyż kościół był cały czas czynny, co przeszkadzało robotnikom.

Należy też uwzględnić czynnik finansowy.

Zakon norbertański miał już dawno za sobą okres prosperity.

Powstawały nowe zakony, które stawały się „modniejsze”, a zatem i bogatsze.

Buskie norbertanki (w międzyczasie klasztor opuścili męscy członkowie konwentu), zaczęły normalnie ubożeć.

Należy się domyślać, że rozpoczęto prace od wykonania nowego dachu, który umożliwiał odprawianie nabożeństw oraz chronił dalsze prace od niekorzystnych warunków atmosferycznych.

Zrezygnowano ze strzelistego dachu gotyckiego i zbudowano nowy, zdecydowanie niższy.

Pod osłoną dachu można było swobodnie zasklepiać kościół.

Zdecydowano się na sklepienie kolebkowe, które z kolei wymagało wzmocnienia murów obciążonych dodatkowo ciężarem kamieni sklepieniowych.

Poszerzono zatem prezbiterium (wschodni odcinek świątyni) stawiając nowy, okalający, solidniejszy mur nie burząc na razie starego.

Dopiero wówczas zasklepiono całość, a potem wyburzono stary, wewnętrzny, pamiętający Dzierżka mur.

Na pograniczu nawy oraz starego prezbiterium przybył nowy obiekt w postaci renesansowej kaplicy Zygmunta Urbańskiego, ustawionej po południowej stronie nawy.

Prawdopodobnie dobudowano od zachodniej strony wieżę zegarową a jej część parterowa służyła za kruchtę.

Zarówno nawa jak i prezbiterium były od wewnątrz otynkowane.

Jeśli były w prezbiterium jakieś freski, to uległy zniszczeniu wraz z wyburzeniem ścian.

Ciekawie przedstawiały się losy sklepienia.

Zachowało się do dziś jako sklepienie na pasach, łukach lub gurtach.

Półkoliste sklepienie musiało  w równych odstępach być wzmocnione kamiennymi pasami, które końcówkami były oparte na filarach.

Pasy podzieliły sklepienie na pola, które aż prosiły się, aby je czymś zapełnić.

Niektóre kościoły ze sklepieniem kolebkowym pokrywały pola międzyłukowe misterną siecią tworzącą romby, będące same w sobie ozdobą.

Wszystko wskazuje na to, że buski kościół został otynkowany szarym tynkiem bez jakichkolwiek upiększeń.

W międzyczasie w klasztorze wybuchł pożar.

Był prawdopodobnie spowodowany przez Kozaków, którzy wespół z Siedmiogrodzianami Rakoczego dokonywali w 1657 roku rabunków na dużą skalę (ofiarami rabunku padły także kościoły w Szańcu, Stopnicy i Pacanowie).

Klasztorny kościół od pamiętnego pożaru w 1590 roku już nie pełnił roli sanktuarium.

Wizerunek Matki Bożej otoczonej kultem już w chwili nadania Busku praw miejskich (1287 ) – należy sądzić – był figurą drewnianą.

Obrazy były wówczas niezwykłą rzadkością.

Pojawiały się częściej rzeźby kamienne, np. w Wiślicy czy Goźlicach koło Sandomierza.

Gdyby w Busku figura Matki Bożej była kamienna, to prawdopodobnie przetrwała by pożar z 1590. roku.

Po zakończeniu robót w 1621 roku „trzeci” kościół przetrwał równe 200 lat.

Czy pojawiły się na ścianach oraz sklepieniu jakieś malatury – trudno powiedzieć.

Puste pola poszczególnych przęseł stropu zachęcały do ich zamalowania.

Czy tak zrobiono , trudno dociec.

W początku XIX wieku nastąpiła swego rodzaju rewolucja w świątyni.

Liczne przeróbki i dobudówki sprawiły, że mniszki, wierni i księża przeszkadzali sobie wzajemnie w poruszaniu się po kościele.

Pod koniec XVIII lub na początku XIX wieku , gdy klasztorem „kierowała” ksieni Kochanowska, dokonano „odwrócenia” kościoła, co było posunięciem genialnym.

Zamurowano wejście zachodnie i w tym miejscu powstało prezbiterium z ołtarzem głównym z 1804 roku.

Od strony wschodniej dobudowano jedno przęsło, które od wewnątrz ma kształt eliptyczny (element barokowy) a od zewnątrz jest kwadratowe, ale z zaokrąglonymi narożnikami.

Przestrzeń tą wykorzystano na kruchtę a piętro na chór.

Fasada wschodnia nosi znamiona reprezentacyjnego wejścia o monumentalnym założeniu klasycystycznym.

Katastrofalny pożar w 1820 zniweczył z trudem wypracowany kształt.

Pożar pochłonął dach i wnętrze kościoła.

Znów zawaliły się sklepienia.

Odbudowę zniszczonej świątyni hamował fakt iż od roku kościół przestał być kościołem klasztornym a więc pozbawiony był przysługujących mu dawniej dochodów.

Odbudowa trwała latami.

Dopiero w końcu XIX wieku władze zezwoliły na pozyskiwanie składek, więc ruszyły prace remontowe i upiększające.

Niemałą rolę odegrał ówczesny proboszcz Ignacy Bednarski, który dokończył remonty zewnątrz i wewnątrz oraz zainstalował wieżyczkę na sygnaturkę.

Kolejni proboszczowie, a szczególnie Antoni Otrembski i Adam Molisak zajęli się upiększeniem ścian, w tym także sklepień.

Jako się wcześniej rzekło, buski kościół od zarania kamienny, mógł być poddany pewnym upiększeniom.

Należy przyjąć, że pierwszy – romański kościół nie był przyozdobiony żadnymi malowidłami.

Po pierwsze – w kościele posiadającym małe, romańskie okna, panował głęboki półmrok, więc malowidła byłyby niewidoczne, a po drugie – nie było odpowiednich wykwalifikowanych artystów-rzemieślników, którzy opanowali trudną technikę fresku – jedynego malarstwa ściennego, które gwarantowało trwałość malatury.

Fresk na Ponidziu zaistniał za panowania Władysława Jagiełły, który tu przebywał stosunkowo często, a Busko wybrał jako stację na trasie podróży z Krakowa do Chęcin i dalej.

Widomym znakiem, który przetrwał do dziś, są fragmenty fresków w Działoszycach i pobliskiej Wiślicy.

Należy przyjąć, że freski pojawiły się w buskim kościele, który po przebudowie został znacznie rozjaśniony za sprawą większych, gotyckich okien.

Mógł w tym pomóc sam król, który zatrudniał fachowców rusko-bizantyjskich.

Trzeba przyjąć, że jeżeli pojawiły się w buskim kościele freski, to były one jedynie na ścianach prezbiterium, czyli po wschodniej stronie świątyni (dziś nawa główna).

Kolebkowe sklepienie (nasz kościół nie miał nigdy typowego gotyckiego sklepienia krzyżowo-żebrowego) mogło otrzymać ozdoby sieciowe, dzielące strop na różnej wielkości romby stanowiące swoisty ornament architektoniczny.

Można zadać pytanie, dlaczego fragmenty fresków zachowały się w Wiślicy i Działoszycach, a nie ma żadnego ich śladu w Busku.

Otóż mury drugiego (gotyckiego) kościoła zostały rozebrane, gdy poszerzono prezbiterium obudowując go nowymi murami.

Szersze aniżeli dotychczas mury prezbiterium wymusiły wybudowanie nowego sklepienia.

Także kolebkowego z lunetami, które służyły jako okna.

Sklepienia kolebkowe wzmocnione zostały pasami sklepiennymi opartymi na filarach przyściennych od wewnątrz i przyporami od zewnątrz.

Uporawszy się z najważniejszymi pracami przy kościele, rozpoczęto przygotowania do przebudowy klasztoru.

Na przełomie XVIII i XIX w. buskim konwentem zarządzała ksieni Konstancja Kochanowska – osoba nader energiczna i nie pozbawiona talentów wizjonerskich.

To ona dokończyła zasklepienia prezbiterium oraz wydłużyła je o jedno przęsło od strony wschodniej.

Należy przypuszczać, że zrobiła to z myślą o przeorientowaniu kościoła.

Wschodnia przybudówka odtąd miała pełnić rolę kruchty a piętro przeznaczone było na chór.

Wielki ołtarz przeniesiono na stronę zachodnią uprzednio zamurowawszy główne wejście i okrągłe okno.

Decyzja była nader szczęśliwa, bo do dawnej kruchty, a obecnie prezbiterium, miały swobodny dostęp siostry, które specjalnym pomostem wchodziły doń wprost z klasztoru.

Wierni zaś wchodzili do kościoła trzema drzwiami od wschodu (tak jak dziś).

Rozwiązanie było nader szczęśliwe, szkoda tylko, że krótkotrwałe. 23 sierpnia 1820 roku, a więc w okresie kończących się żniw, wybuchł ogromny pożar, który  strawił miasto, klasztor i kościół.

Pożar zawsze jest nieszczęściem, ale ten wybuchł w skrajnie nieodpowiedniej chwili.

Rok temu uległ kasacie buski zakon norbertanek.

Siostry etapami przenosiły się do Pińczowa.

Równolegle kościół i część majątku ruchomego i nieruchomego zaczął przejmować proboszcz.

Odbywały się targi o klasztor, który formalnie po kasacie stał się własnością rządową.

Proboszcz wytargował jego południową część na siedzibę plebanii.

W tym gorącym realnie i w przenośni okresie wybuchł pożar, którego skutki odczuwamy po dziś dzień.

Uległy zagładzie przede wszystkim archiwa i biblioteka a z nimi zapisana w annałach historia klasztoru.

Dziś poruszamy się prawie po omacku, wykorzystując strzępki wiadomości z gazet, z akt powiatu stopnickiego, wreszcie z kurii krakowskiej i kieleckiej.

Przy opisie często korzystamy z ksiąg sąsiednich parafii, które wiodły żywot podobny do naszej.

Analogie jednak miały swoje granice, bo nasz kościół był nie tylko zwykłą świątynią parafialną, ale pełnił przede wszystkim funkcję kościoła klasztornego, wykorzystywanego praktycznie przez cały dzień przez siostry norbertanki.

Pożar strawił niemal całe wnętrze za wyjątkiem kaplicy św. Anny ( dziś Matki Boskiej Częstochowskiej).

Należy sądzić, że część wyposażenia udało się uratować i przenieść w inne miejsce a potem poddać renowacji, np. wielki ołtarz z 1804 roku, a więc sprzed pożaru.

Prawdopodobnie uległa całkowitej zagładzie malatura w prezbiterium (jeżeli takowa była).

O tym można się przekonać podczas prac rewaloryzacyjnych w kaplicy, która ocalała przed pożogą.

W późniejszych czasach wszystkie ściany pobielono zasłaniając tym samym fragmenty hipotetycznej malatury.

Nie wiemy także jaką technikę zastosowano przy ozdabianiu ścian sprzed pożaru.

Najtrwalszą techniką malarstwa kościelnego były freski.

Technika ta, znana już w starożytności (Kreta, Pompeje), szczególne wzięcie zdobyła sobie w renesansie.

Wcześniej wspaniale opanował technikę fresku średniowieczny malarz i architekt włoski Giotto.

Jego dzieła zachowały się do dziś dnia, a przede wszystkim nie wyblakły kolory.

Musiał więc zastosować niezwykle trwałe pigmenty, które zmieszane z wodą deszczową dały takie trwałe efekty.

Technikę Giotta przejęli późniejsi malarze jak Fra Angelico, Leonardo da Vinci, Michał Anioł, Rafael Santi i inni.

Ponieważ technika fresku była bardzo trudna i czasochłonna, z czasem ją zarzucono, bo już w baroku rzadko występuje z widoczną szkodą dla trwałości malowideł.

W Polsce nie utworzyła się miejscowa szkoła fresku, toteż korzystano z umiejętności mistrzów z zagranicy, najczęściej Włochów, ale nie zabrakło także mistrzów rusko-bizantyjskich, którzy tworzyli freski korzystając z kanonicznej sztuki pisania ikon.

Wykonywanie fresków było bardzo żmudne, trudne technicznie i czasochłonne.

Najpierw trzeba było wykonać szkic rysunku a potem go przenieść na karton, po uprzednim powiększeniu obrazu.

Potem karton należało przyłożyć do mokrego tynku i zaznaczyć kontury rysunku.

Wtedy przystępowano do malowania pędzlami do chwili, gdy świeciło słońce.

Na drugi dzień należało skuć wyschnięty a niezamalowany tynk i nałożyć w tym miejscu świeży, mokry. Wówczas kończyło się następny fragment.

Wielkim udogodnieniem było wynalezienie metody el secco, czyli malowanie na suchym tynku.

Wprawdzie obraz nie był tak trwały jak fresk, ale za to można było malować w dowolnym czasie.

Próbowano też malować farbami olejnymi, ale one z czasem odklejały się i łuszczyły.

Taki los spotkał malaturę, którą wykonał w Busku nieznany malarz na zlecenie proboszcza Antoniego Otrembskiego.

W miejscu dzisiejszych fresków „Uspokojenie burzy” i „Wniebowzięcie” był jeszcze w 1950 r. olejny plafonowy obraz nieznanego artysty i o nieznanej tematyce.

Mimo usilnych dociekań, nie udało mi się ustalić co przedstawiał obraz na sklepieniu.

Prawdopodobnie było to wyobrażenie Trójcy Świętej, tj. Boga Ojca, Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego.

Pamiętam za to dobrze, że obraz się łuszczył i odpadał płatami.

Proboszczem był wtedy ks. Adam Molisak, który zdecydował, że postara się wykonać nowe, trwałe obrazy na sklepieniu kościoła.

Był rok 1951. Latem nawa kościoła wypełniła się pionowymi, wysokimi drągami, które połączone były ze sobą krzyżującymi się deskami.

U szczytu zamocowano pomost dla malarzy.

Proboszcz wybrał na wykonawcę znanego buskiego malarza Konrada Janotę, który podjął się tej niełatwej pracy. Zdecydowano się namalować na kolebkach dwa duże i jeden mały obraz. Ponieważ od prezbiterium do wysokości kaplicy kolebki nie posiadają lunet, więc aby obrazy były z dołu widoczne, zdecydowano się zainstalować dwa duże świeczniki-żyrandole, które dostatecznie doświetliły by freski.

Konradowi Janocie pomagał artysta-malarz Antoni Serbieński, który projektował obrazy i komponował je.

Tworzeniem kartonów, nakładaniem tynków oraz odbiciem konturów zajmowali się bracia Janotowie a Konrad wypełniał zarysy obrazów kolorami.

Według słów konserwatora zabytków p. Stompora, który odnawiał obrazy w buskim kościele w 1997 roku, twórcy buskich fresków wykonali swą pracę znakomicie, udowadniając, że doskonale znali się na swoim fachu.

Obok trzech głównych obrazów na sklepieniu, wykonali także liczne grisaille w technice monochromatycznej, które znakomicie „udają” ornamenty stiukowe.

Przejdźmy z kolei do wschodniej (początkowej) strony nawy, czyli od wewnętrznych drzwi wejściowych aż do ambony.

Wiemy, że tak jak odcinek zachodni, wschodnia część nawy została przykryta sklepieniem kolebkowym na pasach, które wzmacniały poszczególne przęsła przed zawaleniem.

Półokrągłe pasy przylegające ściśle do sklepienia, łagodnym łukiem spływają na wystające poza lico ścian filary przyścienne.

Przestrzeń powstała na styku ściany, pasa i sklepienia przypomina wklęsły żagiel sztakslowy.

W buskim kościele wschodnia część nawy posiada trzy pasy, z których każdy ma cztery żagielki, co w sumie daje dwanaście wklęsłych pól zbliżonych do trójkąta.

Liczba dwanaście sama podpowiada, że jest to ilość wybranych przez Jezusa apostołów.

Zdecydowano więc, że wolne powierzchnie będą wypełniać podobizny dwunastu apostołów.

Tak też się stało. Konrad Janota zapełnił sklepienie portretami dwunastu apostołów.

Dociekliwi mają prawo zapytać ilu w rzeczywistości było apostołów?

Pytanie zdawałoby się banalnie proste.

Wszyscy mający jakiś kontakt z Nowym Testamentem lub religią w szkole wiedzą, że apostołów było dwunastu, których osobiście wybrał Jezus jako najbliższych uczniów.

Wśród nich byli też Jego krewni oraz uczniowie Jana Chrzciciela.

Oto lista wybranych: Andrzej syn Jonasza, Piotr brat Andrzeja, Jakub syn Zebedeusza tzw. Większy lub Starszy, Jan Ewangelista – brat Jakuba Starszego, Filip z Betsaidy, Bartłomiej-Natanael, Tomasz zwany Didymos, Mateusz Lewi – poborca podatkowy, Jakub Mniejszy( Młodszy) - syn Alfeusza, Szymon Kananejczyk (Gorliwy), Juda Tadeusz – brat Jakuba Mniejszego (Młodszego) i Judasz Iskariota.

Nie wszyscy apostołowie byli jednakowo traktowani przez swego Mistrza. Jezus wyróżnił trzech apostołów, którzy byli Mu najbliżsi.

Byli nimi: Jan Ewangelista, jego brat Jakub Starszy oraz Szymon Piotr Kefas.

To oni częściej niż pozostali byli wymieniani w księgach Ewangelii.

To oni byli obecni na Górze Przemienienia oraz byli świadkami wskrzeszenia córki Jaira przez Jezusa i razem z Jezusem modlili się na Górze Oliwnej w ogrodzie Getsemani.

Przyszli malarze, którzy malowali wizerunki apostołów, mieli wielki problem jak ich namalować, zważywszy, że w Nowym Testamencie nie ma ich opisu.

Malarze byli zdani na swą wyobraźnię.

Z czasem wykształciły się, choć nie do końca przestrzegane, umowne podobizny apostołów i zostały im przyporządkowane indywidualne atrybuty, także niekonsekwentnie. niejszym obrazem pokazującym wszystkich wybranych przez Jezusa apostołów jest znany mediolański fresk Leonarda da Vinci „Ostatnia Wieczerza”.

Są tam wszyscy apostołowie, łącznie z Judaszem Iskariotą.

Niestety, fresk Leonarda da Vinci nie jest doskonały . Da Vinci lubił eksperymentować, wobec czego nie zawsze tworzył klasyczne, sprawdzone techniki.

Mediolański eksperyment się nie powiódł, wobec czego postacie i kolory nie są wyraziste a sam obraz wygląda gorzej niż dużo starsze freski Giotta.

Jak wiemy z ewangelicznego przekazu dwunasty apostoł Judasz Iskariota zdradził Jezusa, który ujęty i poddany torturom, został w końcu skazany na śmierć przez ukrzyżowanie.

Trawiony wyrzutami sumienia Judasz popełnił samobójstwo przez powieszenie. 

Po śmierci Judasza pozostało więc jedenastu apostołów.

Postanowiono dokooptować do niekompletnego grona jednego z 72 uczniów Jezusa drogą losowania.

Wypadło na Macieja, który dołączył do jedenastki.

Niedługo potem nastąpiło cudowne przemienienie prześladowcy chrześcijan – Szawła w najbardziej skutecznego szerzyciela nowej wiary – Pawła, który dołączył do skompletowanej dwunastki.

Zatem po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa było nie dwunastu, lecz trzynastu apostołów.

Dla późniejszych malarzy stanowiło to nie lada kłopot.

Popularnie ciągle mówiło się o dwunastu apostołach, bo tylu wybrał Jezus.

Tymczasem nikt nie chciał oglądać Judasza w przestrzeni świątynnej.

Malowano więc przemiennie dwunastu apostołów, np. „Zesłanie Ducha Świętego” lub „Wniebowzięcie Matki Bożej” z Maciejem lub Pawłem.

Nie znamy obrazu z trzynastoma apostołami, choć tylu w rzeczywistości było po Wniebowstąpieniu Pana Jezusa. Szkoda, że Michał Anioł nie wypełnił woli papieża Juliusza II i nie namalował w Kaplicy Sykstyńskiej dwunastu apostołów, jego wybór byłby wzorcowy dla dalszych pokoleń, tym bardziej, że freski Michała Anioła zachowały się daleko lepiej niż Leonarda.

(Michał Anioł zrezygnowawszy z malowania podobizn apostołów, przyozdobił Kaplicę Sykstyńską absolutnym arcydziełem, czyli genialnymi wizjami zaczerpniętymi ze Starego i Nowego Testamentu).

Podobny dylemat miał Konrad Janota, któremu zlecono namalowanie dwunastu apostołów.

Namysł prawdopodobnie nie trwał długo.

Kościół tak wysoko ocenił dokonania apostoła Pawła, że ustanowił dzień 29 czerwca świętem Piotra i Pawła.

Także wiele kościołów jest pod wezwaniem tych dwóch apostołów wespół.

Przyjmijmy więc, że w naszej świątyni jest podobizna św. Pawła.  

Za tym przemawia także bliskie położenie obu świętych.

A w chrześcijańskiej ikonografii często tych dwóch apostołów przedstawiano razem.

Także w naszym kościele w dwóch ołtarzach przedstawione są osoby Piotra i Pawła.

A nawet dziś praktykujący katolicy mają trudność w odpowiedzi na pytanie, kto zastąpił nieżyjącego i okrytego hańbą Judasza.

Należało zatem wybrać kształt  portretów i ich oprawę.

Wybrano wariant optymalny tzn. portrety przybrały formę owalnych medalionów umieszczonych w grisaillowych kartuszach pomalowanych techniką monochromatyczną ( z daleka imitują trójwymiarowe gipsowe stiuki).

Uporawszy się z wyborem apostołów, natrafiono na kolejną trudność.

Jak wiadomo wszyscy apostołowie, za wyjątkiem św. Jana Ewangelisty umarli śmiercią męczeńską.

Zostali albo ukrzyżowani, albo ukamienowani, albo ścięci toporem lub mieczem.

Jeden z nich został żywcem obdarty ze skóry, jednego przeszyto włócznią a jeden został przerżnięty piłą.

Tradycyjnie świętym przydawano atrybuty w postaci narzędzi, których użyto aby zadać śmierć.

Niestety, nie trzymano się ściśle tej reguły.

Toteż z czasem dodawano inne atrybuty, charakteryzujące zajęcia apostołów (sieć), funkcję jaką sprawowali (pastorał) lub przydawano symboliczny przedmiot(pióro) lub zwierzę (koń, kogut, ryba).

Z czasem lista atrybutów wzrosła tak wielce, że z trudem je przyporządkowywano do danej postaci.

Oto niepełna lista atrybutów, które powtarzały się najczęściej:  kajdany, klucze, kogut, krzyż odwrócony, księga, pastorał, sieć, skała, łódź, krzyż X, ryba w ręku, bukłak, kij pielgrzymi, miecz, muszla, turban, kielich, kielich z wężem, kocioł z oliwą, kamienie w ręku, smok, zwój, szeroki nóż, osioł, skóra, topór, włócznia, kąt mierniczy, halabarda,  torba podróżna, kamień, kijanka drewniana, piła, laska, maczuga, mandylion, pałki, baran, koń, kość słoniowa, wilk, krzyż T, pióro.

Trudność w rozpoznaniu danego apostoła polega na tym, że kilku towarzyszył ten sam atrybut, choć wybór był duży.

Jak zatem rozpoznać imię danego apostoła, gdy kilku z nich trzyma w ręku np. halabardę?

Niektórzy malarze (słusznie przewidując, że będą trudności w rozpoznaniu poszczególnych apostołów), każdego z nich zaopatrzono w szarfę z imieniem.

Konrad Janota nie wpadł na ten pomysł i nie umieścił w dole portretu imion namalowanych świętych.

Rozpoznanie więc poszczególnych apostołów spadło na tych, którzy ich oglądają.

Spadło to również na mnie.

Konrad Janota był biegłym malarzem pokojowym o wyraźnych inklinacjach  artystycznych.

Niestety, nie był wykształconym intelektualistą znającym na tyle biografie apostołów, aby móc ich swobodnie odróżniać.

Prawdopodobnie korzystał z czyjejś pomocy.

Poszczególnych apostołów obdarzał przynależnymi im atrybutami, które po pierwsze powtarzały się u poszczególnych uczniów Jezusa, po drugie – było ich więcej niż apostołów, a po trzecie, niektóre były anachroniczne, bo przypisano je dużo później niż w I wieku nowe ery, a więc z czasu kiedy żyli i działali.

Za przykład niech będzie księga i halabarda.

Kilku apostołów trzyma w ręce lub czyta księgę, a ona swym kształtem przypomina klasyczny tom, który wykształcił się dopiero w średniowieczu, tzn. posiadający twarde okładki i zapisane kartki spięte od strony grzbietu książki.

W czasach Chrystusa jeszcze takich ksiąg nie było.

Używano zwojów zwiniętych w rulon i chowanych w specjalnych pokrowcach w formie tuby.

To samo tyczy halabard.

W I wieku naszej ery nikt nie posługiwał się halabardą, bo jeszcze nie została wymyślona.

Halabardę  wymyślili szwajcarscy wojownicy w średniowieczu.

Była ona początkowo groźną, wielofunkcyjną bronią, bo potrafiono nią kłuć, rąbać oraz używać w wielu sytuacjach haka (ściągano jeźdźca z konia, zrywano zbroję z wojownika, zadawano ciężkie rany).

A zatem żaden z apostołów nie był ścięty halabardą, bo ich w I  wieku po prostu nie było.

Zatem atrybut przynależny kilku apostołom jest po prostu chybiony.

O tym zapewne nie wiedział Konrad Janota i malując portrety apostołów w buskim kościele bezwiednie powtarzał błędy poprzedników.

Stąd mamy wizerunki klasycznych ksiąg oraz bojowych halabard średniowiecznych  (później halabardy przeszły daleko idącym przekształceniom i jako ozdobna broń została użyta przez straż pałacową). Janota musiał się zmagać z kolejnymi trudnościami.

Nie dysponując odpowiednimi materiałami źródłowymi, zmuszony był w kilku wypadkach powtórzyć dany atrybut a tym samym sprawił, że niektórzy apostołowie są nie do rozpoznania, choć lista atrybutów pozwalała obdzielić każdego apostoła innym.

Ponoć podczas malowania Janota sporządzał notatki, ale one zginęły bezpowrotnie po jego śmierci.

Tak więc w poczcie apostolskim Janoty wystąpiły następujące atrybuty: włócznia, miecz, 2x księga, nóż, klucze, krzyż X, 2x topór, 2x halabarda, kielich, pióro.

Reasumując: przy ustalaniu personaliów buskich apostołów należy przyjąć, że w kilku wypadkach ich wizerunki odpowiadają ogólnie przyjętym normom i z całą pewnością przedstawiają daną postać (Piotr, Jan, Andrzej), są także takie, których imiona z wielkim prawdopodobieństwem przynależą do odpowiedniej postaci i wreszcie są także portrety, których żadna miarą nie można być pewnym. W prezentowanym poczcie buskich apostołów właśnie w tej kolejności będę ich przedstawiał, tzn. najpierw opiszę pewne postacie, potem przypuszczalne, wreszcie nie do końca rozpoznane.

Konrad Janota swój poczet przedstawił malując podobizny z różnym ułożeniem głowy.

Są więc portrety en face, czyli zwrócone frontem do widza, en trois quarts – z twarzą lekko zwróconą w bok (widać oba policzki) oraz profile czyli zwrócone całkowicie w bok (widać tylko jeden policzek).

1.Święty Piotr

Portret św. Piotra otwiera buski poczet apostołów. Umieszczony w pobliżu lunety (okna), jest należycie oświetlony, zatem dobrze widoczny. Z jego rozpoznaniem nie ma najmniejszych wątpliwości. Przedstawia mężczyznę, który przekroczył granicę średniego wieku i zbliża się do starości. Ma gęsty lecz krótki zarost, gdzie bujny wąs łączy się z siwą, rozdwojoną brodą. Ma rzedniejące włosy, ciągle jeszcze gęste i nieco rozwiane. Głowę ma przedstawioną en face, czyli zwróconą frontem do widza. Oczy ma wyraziste, z których bije władcza siła i zdecydowanie. Ubrany w brązowy płaszcz, z którego wystaje prawa ręka trzymająca dwa skrzyżowane pod kątem ostrym klucze – jego główny atrybut. Portret św. Piotra jest bezdyskusyjny, czyli na pewno przedstawia ziemskiego następcę Chrystusa. Św. Piotr przez Kościół uważany jest za pierwszego papieża. Pochodził z Betsaidy Galilejskiej. Był rybakiem, bratem Andrzeja, który przez Jezusa został wybrany jako pierwszy wśród dwunastu. Piotr był wcześniej uczniem św. Jana Chrzciciela. Mieszkał w Kafarnaum. Należał do trójki najbliższych Jezusowi uczniów. Był świadkiem Przemienienia Pańskiego oraz wskrzeszenia córki Jaira. Modlił się też z Jezusem w Ogrodzie Oliwnym, tuż przed aresztowaniem Mistrza. To jego Jezus naznaczył swym następcą na ziemi i dał mu klucze do Królestwa Niebieskiego. Piotr pierwszy nazwał Jezusa Mesjaszem. W ikonografii przedstawiony jako łysiejący starszy człowiek o gęstej brodzie i trzymający w dłoni dwa klucze: złoty i srebrny. Obok tego, jego atrybutami są: anioł, kajdany, kogut, odwrócony krzyż, księga, łódź, zwój, pastorał, ryba, sieć, skała, tiara w rękach. Piotr jest patronem blacharzy, kowali, murarzy, sprzedawcy ryb, zegarmistrzów. Po Zesłaniu Ducha Świętego na Apostołów Piotr rozpoczął swoją działalność w Jerozolimie, potem udał się do Samarii, Liddy i Jaffy a w końcu do Cezarei Palestyńskiej. Uwięziony przez Heroda Agryppę, uciekł z więzienia i wyjechał do Rzymu, gdzie został przywódcą gminy chrześcijańskiej na Zatybrzu. Po oskarżeniu chrześcijan o podpalenie Rzymu, został po rezygnacji z ucieczki, pochwycony i ukrzyżowany. Na własną prośbę ukrzyżowano go głową w dół. W miejscu jego grobu stoi dziś Bazylika św. Piotra w Rzymie.  Imię Piotr oznacza skałę. Imieniny 29 czerwca. Modlitwa: Boże, pozwoliłeś obchodzić z radością uroczystość św. Apostołów Piotra i Pawła. Spraw, aby Twój Kościół zawsze podążał za ich nauką i przykładem, bo właśnie dzięki nim chrześcijaństwo weszło na drogę swego rozwoju. Amen.

 2.Święty Paweł

Wizerunek św. Pawła został umieszczony w najbliższym sąsiedztwie św. Piotra. Przedstawia mężczyznę w sile wieku, z długimi, czarnymi włosami i takim samym zarostem. Ukazany w pozie en trois quarto, czyli trzyćwierciowo. Święty patrzy przed siebie, lecz nie wprost, bo głowę ma lekko skręconą w prawo. Ubrany w zieloną tunikę, na którą zarzucony jest czerwony płaszcz. W lewej ręce trzyma pokaźnych rozmiarów miecz – jego główny atrybut. Święty Paweł nazwany jest apostołem narodów. W odróżnieniu od pozostałych apostołów, posiadał obywatelstwo rzymskie. Początkowo jako Szaweł był prześladowcą chrześcijan. W drodze do Damaszku został cudownie nawrócony. Niebawem przyjął chrzest. Nauczał w Damaszku, na Cyprze, w Azji Mniejszej, Macedonii, Grecji i w Efezie. W 60 roku wyruszył do Rzymu, gdzie został uwięziony na trzy lata. Po uwolnieniu wyjechał do Hiszpanii a potem znów powrócił do Rzymu, gdzie rozpoczęły się prześladowania chrześcijan na wielką skalę za rzekome podpalenie stolicy. Nie ominęło to także Pawła. Został uwięziony i skazany na śmierć. Jako obywatel rzymski został ścięty mieczem a nie ukrzyżowany. Obok miecza – głównego atrybutu przedstawiany jest również z baranem, wilkiem, koniem i kością słoniową. Jest patronem marynarzy, powroźników i tkaczy. Uważany za orędownika w czasie gradobicia. Obchodzi swe święto wraz ze św. Piotrem 29 czerwca. W tradycji ludowej po ich święcie można zbierać grzyby. Imię Paweł oznacza „drobny”. Imieniny 29 czerwca

3.Święty Jan Ewangelista

Kolejnym apostołem, którego podobizna nie budzi wątpliwości jest św. Jan Ewangelista, ulubiony uczeń Chrystusa i jedyny który zmarł śmiercią naturalną. W ikonografii przedstawiony najczęściej jako młodzieniec. Na buskim medalionie istotnie widać go jako urodziwego młodzieńca bez zarostu, za to z puklami bujnych włosów sięgających barków. Ma głowę lekko pochyloną, a lico ukazane en trois quards. Widać jego obie ręce o delikatnych, długopalcych dłoniach. W prawej ręce trzyma kielich a drugą dłoń trzyma na piersi. Odwrócony jest w lewą stronę. Rozpoznajemy jego potrójną szatę, tzn. białą koszulę, zieloną tunikę i czerwony płaszcz. Św. Jan był rybakiem z Galilei, brat Jakuba Starszego (Większego), uczeń Jana Chrzciciela, ulubiony uczeń Chrystusa. Był świadkiem ożywienia córki Jaira, przemienienia na górze Tabor i modlitwy w Ogrójcu. Jako jedyny z apostołów widział śmierć Jezusa na krzyżu. To jemu przekazał Chrystus opiekę nad Matką Bożą. Św. Jan  po śmierci Jezusa zamieszkał w Jerozolimie opiekując się Najświętszą Panną. Po Jej zaśnięciu i wniebowzięciu działał w Azji Mniejszej. Objął kierownictwo kościoła w Efezie. Za cesarza Dominicjana został skazany na śmierć w gotującym się oleju. Cudownie uratowany, zamieszkał na wyspie Patmos, gdzie napisał Księgę Apokalipsy. Wrócił do Efezu, gdzie napisał Ewangelię i trzy listy. Zmarł w wieku ok. 100 lat. Jest patronem alchemików, aptekarzy, bednarzy, hodowców owiec, introligatorów, kopistów, kreślarzy, litografów, papierników, pisarzy, płatnerzy, producentów świec, skrybów, sprzedawców oleju, ślusarzy, teologów, hodowców winnej latorośli, dziewic i wdów. Orędownik w chorobach nóg, epilepsji, oparzeń, zatruć pokarmowych. Jego atrybutami są: kielich, kocioł z oliwą, orzeł. Jan z hebr. Johanan – Bóg okazał miłosierdzie, Bóg jest łaskawy. Imieniny 27 grudnia. Modlitwa: Boże, który dzięki św. Janowi apostołowi zechciałeś ujawnić nam tajemnicę Twojego Słowa, spraw, abyśmy potrafili pojąć jego naukę. Amen.

4. Święty Andrzej

Ten apostoł należy do grupy świętych łatwo rozpoznawalnych. Na portrecie przedstawiony jako dostojny starzec o siwych, gładko zaczesanych w tył włosach oraz długich wąsach i dużej, lekko falującej się brodzie. Wysokie czoło i głęboko osadzone oczy świadczą o nieprzeciętnej umysłowości. Ubrany w fioletowy płaszcz. Prawą ręką obejmuje krzyż w postaci litery X, na którym został ukrzyżowany głową w dół. Był bratem św. Piotra i także jak on był rybakiem. Wcześniej był uczniem św. Jana Chrzciciela. To jego wybrał Jezus za pierwszego ucznia a on przyprowadził i polecił Jezusowi swego brata Piotra. Po Wniebowstąpieniu Chrystusa głosił Jego naukę w Azji Mniejszej na jej czarnomorskich wybrzeżach u Scytów, w Tracji i Grecji. Tam poniósł śmierć na rozkaz prokonsula Egeasza około 60 r. n.e. w Petras. Jego relikwie złożone były początkowo w Konstantynopolu a potem przeniesione do Amaldi we Włoszech. W ikonografii przedstawiony jest z krzyżem X, księgą lub rybą w ręku. Jest patronem rybaków, rycerzy, rzeźników, woziwodów, małżeństw, podróżnych. Orędownik przy braku potomstwa, i chorobach: dyzenterii, kurczach, podagrze i róży. W polskiej tradycji w wigilię św. Andrzeja panny wróżą sobie z wosku przyszłość. Imię Andrzej z greckiego oznacza męski, silny.Imieniny Andrzeja obchodzone są 30 listopada. Modlitwa: Panie, który kazałeś św. Andrzejowi, Twemu apostołowi, nauczać i rządzić w Twoim Kościele, spraw, abyśmy zawsze mogli liczyć na jego wstawiennictwo u Ciebie. Amen.

5. Święty Tomasz (?)

Przedstawiony jako starszy mężczyzna. Ustawiony en trois quards – lewym policzkiem do widza. Lewą dłonią a właściwie luźnie zwiniętą pięścią, dotyka ust, wobec czego widać tylko jego wąsy a zaledwie fragmentami brodę. Ten gest symbolizuje niezdecydowanie, trapiące go wątpliwości oraz sceptycyzm i niedowierzanie. Ubrany jest w seledynową tunikę i błękitny płaszcz. W prawej ręce trzyma włócznię – narzędzie, którym go zabito. Przy grocie włóczni przywiązany jest czerwony chwost, wyglądający niby proporczyk. Wszystko wskazuje na to , że jest to „niewierny Tomasz”, który nie chciał uwierzyć w zmartwychwstanie Jezusa. Gdy ujrzał Go osobiście i zobaczył blizny po gwoździach i włóczni natychmiast uwierzył i wykrzyknął: „Pan mój i Bóg mój”. Powtórnie ujrzał Zmartwychwstałego Chrystusa na Jeziorze Tyberiadzkim podczas obfitego połowu ryb. Po Zielonych Świątkach św. Tomasz zaczął głosić Ewangelię wśród Partów, Medów i Persów. Dotarł aż do Indii Południowych na wybrzeże Malabaru. Zabito go w Kalaminie w pobliżu Madrasu. Jego relikwie wędrowały od Edessy, przez wyspę Chios, by spocząć w Ortonie. Jest patronem architektów, brukarzy, budowniczych, geodetów, kamieniarzy, murarzy i stolarzy. Jego atrybutami są: włócznia, którą go przebito i kąt mierniczy. Tomasz z hebrajskiego oznacza „bliźniak”. imieniny Tomasza wypadają 3 lipca. Modlitwa: Wszechmocny, wieczny Boże, pozwól nam w radości obchodzić dzień św. Tomasza, apostoła. Niech jego wstawiennictwo wspomoże nas, byśmy wierząc zachowali życie w imię Jezusa Chrystusa Twego Syna, o którym wyznał, że jest Panem. Amen portret może też przedstawiać Bartłomieja).

6. Święty Bartłomiej (?)

Namalowany został en trois quarto. Bez zarostu. Ba białą tunikę i czerwony płaszcz. Prawą ręką sięga do piersi a w lewej trzyma szeroki nóż przeznaczony do zdejmowania skór z ubitych zwierząt. Jest to jego główny atrybut, bo istotnie został żywcem obdarty ze skóry. Niekiedy utożsamiany z Natanaelem. Do Chrystusa przyprowadził go Filip. Bartłomiej Głosił Ewangelię w odległych od Palestyny krajach. Zawędrował aż do Indii. Ostatnim krajem do którego przyniósł Dobrą Nowinę była Mezopotamia. Tam ponoć zbezcześcił miejsce święte, za co został skazany na męczeńską śmierć poprzez obdarcie go ze skóry. Jego relikwie zostały przeniesione do Rzymu i złożone na wyspie na Tybrze.  Św. Bartłomiej jest patronem bartników, garbarzy, introligatorów, krawców, rękawiczników, rzeźników i tynkarzy. Jego atrybutami są: skóra, księga, szeroki nóż, osioł. Bartłomiej oznacza „syn Tolmy” – z aramejskiego – syn oracza. Imieniny Bartłomieja wypadają 24 sierpnia. Modlitwa: Panie, wzmocnij w nas wiarę, dzięki której Twój apostoł św. Bartłomiej dostąpił obcowania z Twoim Synem. Spraw, aby dzięki niemu Twój Kościół stał się sakramentem zbawienia dla wszystkich narodów. Amen. (portret może przedstawiać Jakuba Młodszego, Starszego lub Mateusza).

7. Święty Mateusz (?)

Na portrecie o profilu ¾. Oczy ma wzniesione ku górze. Ma krótkie włosy. Odznacza się dużą czołową łysiną. Posiada duże wąsy i gęstą, czarną, niezbyt długą brodę. Ubrany w niebieskawą tunikę i brązowy płaszcz zarzucony na lewe ramię. W lewej ręce trzyma halabardę a w prawej gęsie pióro. Ten drugi atrybut zdradza, że parał się pisaniem a takim był Mateusz – autor jednej z Ewangelii. Mateusz, zwany Lewim, był celnikiem w Kafarnaum. Syn Alfeusza. Po Wniebowstąpieniu Chrystusa nauczał w Palestynie a następnie prawdopodobnie w Etiopii, kraju Partów i w Persji. Jest autorem pierwszej Ewangelii napisanej w języku aramejskim. Zginął ścięty toporem (halabardą). Relikwie św. Mateusza znajdują się w Salerno we Włoszech. Jego atrybutami są: halabarda, kamień, uskrzydlony młodzieniec, torba podróżna, pióro. Wybrany na patrona celników, poborców podatkowych, pracowników urzędów skarbowych. Mateusz oznacza z aramejskiego – dar Boga, dany przez Boga. Imieniny Mateusza przypadają na 21 września. Modlitwa: Boże, wybrałeś św. Mateusza celnika na apostoła. Spraw, abyśmy, idąc za jego przykładem i korzystając z jego wstawiennictwa, mogli zawsze trwać przy Tobie. Amen. (Może to być też Jakub Młodszy).

8.Święty Jakub Młodszy (?)

Mężczyzna w średnim wieku. Ma długie włosy sięgające karku. Posiada gęstą, czarną, rozdwojoną brodę i duże wąsy. Ubrany w czerwoną tunikę i czerwono-brązowy płaszcz. Ujęty z profilu ¾. Twarz ma uniesioną ku górze. Nos prosty. Widać mu lewe ucho. W prawej ręce trzyma halabardę. Przesłanki wskazują, że jest to przypuszczalnie tzw. Jakub Młodszy. Był synem Alfeusza i Marii, która mogła być siostrą Matki Bożej lub św. Józefa, bratem Judy Tadeusza. Dzięki tym powiązaniom obaj, czyli Jakub i Tadeusz byli nazwani „braćmi Pana”. Wg tradycji był pierwszym biskupem Jerozolimy. Cieszył się w Jerozolimie wielkim szacunkiem a mimo to został skazany przez arcybiskupa Anana na śmierć. Został strącony z murów świątyni a następnie ukamienowany. Ponieważ Żydom nie wolno było wykonywać wyroków śmierci, żołnierz rzymski konającemu uciął głowę. Został patronem dekarzy. Jego atrybutami są: halabarda, kamienie, kijanka drewniana, księga, miecz i torba podróżna. Imię Jakub oznacza z hebrajskiego „trzymający za piętę”, patrz „Stary Testament”: narodziny Ezawa i Jakuba. Imieniny Jakuba Młodszego 3 maja. Modlitwa: Panie Boże, z radością obchodzimy co roku święto Twoich apostołów św. Filipa i Jakuba. Pozwól, abyśmy za ich pośrednictwem wzięli udział w Męce i Zmartwychwstaniu Twojego Syna i zasłużyli sobie na życie wieczne w niebie. Amen. (Może to być Mateusz lub Jakub Starszy).

9.Święty Juda Tadeusz (?)

Ukazany z profilu ¾. Odwrócony w prawo. Ma kędzierzawe włosy oraz takowe wąsy i brodę. Posiada wysokie czoło i wydatny nos. Ubrany w seledynową tunikę i niebieski płaszcz. Prawą ręką podtrzymuje płaszcz a w lewej trzyma duży topór. Patrzy wprost przed siebie. Brat Jakuba Młodszego. Syn Alfeusza i Marii. Bliski krewny Jezusa. Autor jednego listu do gmin chrześcijańskich w Palestynie. Nauczał w Mezopotamii i Persji, gdzie został zabity drewnianymi pałkami. Inna wersja mówi, że został ścięty toporem. Jego atrybutami są: kamienie, krzyż, księga, maczuga, miecz, topór, pałki. Na płaszczu widnieje mandylion (wizerunek Chrystusa). Tadeusz jest orędownikiem w sprawach beznadziejnych. Imię Tadeusz pochodzi z hebrajskiego i oznacza człowieka o szerokiej  piersi, odważnego, mądrego, przebiegłego. Tadeusz obchodzi imieniny 28 października. Modlitwa: Boże, którego Imię jest nam znane dzięki świadectwu apostołów, pozwól, aby za wstawiennictwem św. Szymona i Judy Twój Kośćiół nadal rozwijał się i wzrastał w siłę. Amen. (Może to być Bartłomiej lub Jakub Młodszy).

10.Święty Jakub Starszy (?)

Przedstawiony jako starszy mężczyzna z siwymi włosami i siwym zarostem. Włosy ma zaczesane w górę odsłaniające wysokie, poradlone czoło. Ujęty z profilu en trois quarto – lewym policzkiem do widza. Widoczny skrawek białej koszuli oraz czerwona tunika i siwy płaszcz. Prawą rękę ma zgiętą w łokciu i wyprostowaną dłoń. Przyciska do piersi księgę. Święty Jakub Starszy był synem Zebedeusza, bratem św. Jana Ewangelisty. Pochodził z Betsaidy z Galilei. Jan i Jakub, podobnie jak ojciec byli rybakami. Obecni przy cudownym wyleczeniu teściowej św. Piotra,  wskrzeszeniu córki Jaira i Przemienieniu na górze Tabor. Byli też świadkami modlitwy Jezusa w Ogrodzie Oliwnym. Miał nauczać w Hiszpanii. Jego relikwie znajdują się w Santiago de Compostella – sławnym miejscu pielgrzymkowym. Jakub był pierwszym z apostołów, który zmarł śmiercią męczeńską. Wyrok na niego wydał Herod Agryppa. Został uśmiercony przez ścięcie głowy mieczem. Jest patronem czapników, kapeluszników, pielgrzymów, żebraków oraz orędownikiem w walce z islamem. Jego atrybutami są: bukłak, kij pielgrzymi, księga, miecz, muszla, turban turecki. Imię Jakub wywodzi się ze Starego Testamentu i oznacza „trzymającego za piętę”. Imieniny Jakuba Starszego wypadają 25 lipca. Modlitwa: Wszechmocny, wieczny Boże, który krwią św. Jakuba uświęciłeś pierwsze owoce kapłaństwa Twoich apostołów, spraw, aby Twój Kościół został wzmocniony jego wyznaniem wiary i zawsze cieszył się jego wstawiennictwem. Amen. (Może to być Jakub Młodszy lub Bartłomiej).

11. Apostoł nierozpoznany (39)

Młody mężczyzna o profilu ¾ (en trois quarts). Ma kędzierzawe włosy, wąsy i krótki, rozdwojony zarost na brodzie. Ubrany w jasnobrązową tunikę i czerwony płaszcz. W prawej ręce trzyma niewielki toporek. Wzrok ma spuszczony w dół. W oficjalnej liście atrybutów apostolskich nie ma małego toporka.

12. Apostoł nierozpoznany (45)

Postać ukazana w pełnym profilu. Odwrócony w lewo. Ma długie, siwe włosy spadające na kark. Posiada wyniosły, garbaty nos i wąskie, zaciśnięte usta oraz siwe wąsy i siwy zarost obejmujący tylko żuchwę nie łącząc się z naprzeciwległym. Czubek brody bez zarostu. Ubrany w żółty płaszcz, który spowija całą sylwetkę. Czyta księgę, którą trzyma w lewej dłoni a palcami prawej ręki podtrzymuje kartkę i wodzi wskazującym palcem po tekście. Głowę okala aureola a więc jest świętym. Ta postać jest najtrudniejsza do rozpoznania. Gdyby nie aureola i księga, to można by go uznać za… Judasza, gdyż ma wiele cech przypisywanych apostołowi, który zdradził Jezusa. Przede wszystkim jest ubrany w żółtą szatę, a żółć jest symbolem zdrady. Ma także garbaty nos a właśnie w malarstwie artyści obdarzali go takim nosem (porównaj obraz „Judasz” – Edwarda Okunia). Widza myli księga, którą z uwagą czyta. Tymczasem księga jako atrybut apostolski przysługuje tylko Piotrowi, Andrzejowi, Jakubowi Starszemu, Bartłomiejowi , Jakubowi Młodszemu i Maciejowi. Z tej grupy należy wyłączyć na pewno Piotra i Andrzeja. Więc może to być apostoł Bartłomiej lub Jakub Starszy albo Młodszy. Tych jednak rozpoznałem po innych atrybutach. Może to być zatem Maciej.

Pozostają zatem jeszcze dwaj apostołowie, których nie wymieniłem i nie opisałem. Są nimi Szymon i Filip.

Święty Filip

Urodzony w Betsaidzie w Galilei. Jezus wezwał go na ucznia nazajutrz po św. Piotrze. Był wtedy żonaty i miał kilka córek. Na wezwanie Chrystusa porzucił wszystko i poszedł za Nim. Po Zesłaniu Ducha Świętego św. Filip zaczął głosić Ewangelię w rzymskiej prowincji Azji Mniejszej zwanej Frygią. Tam został pojmany, osądzony i ukrzyżowany na krzyżu w kształcie litery T, który jest jego głównym atrybutem. Poza tym występuje w ikonografii z wężem (smokiem), kamieniem, krzyżem, zwojem i pastorałem. Jest patronem czapników i pilśniarzy. Imieniny obchodzi wraz z apostołem Jakubem Młodszym 3 maja.Imię Filip pochodzi z greckiego philein tzn. „miłować”.( może być mylony z Mateuszem, Jakubem Młodszym i Bartłomiejem).

Święty Szymon

Św. Szymon, aby go nie mylić z Szymonem Piotrem, został nazwany Kananejczykiem albo zelotą tzn. „gorliwiec”. Z Ewangelii nic o nim nie wiemy. Po Zesłaniu Ducha Świętego miał nauczać w Egipcie a potem wraz z Judą Tadeuszem w Persji. Tam poniósł śmierć męczeńską, przepiłowany piłą – jego głównym atrybutem. Obok tego jest przedstawiany z księgą, kotwicą, palmą, toporem i włócznią. Jest patronem farbiarzy, garbarzy, grabarzy i spawaczy. Jego imię oznacza z hebrajskiego „Bóg wysłuchał”. Imieniny obchodzi wraz z Judą Tadeuszem 28 października. (może być mylony z Bartłomiejem, Tomaszem, Jakubem Młodszym lub Starszym i Judą Tadeuszem).

Święty Maciej

Święty Maciej dołączył do grona apostołów po samobójczej śmierci Judasza i po Wniebowstąpieniu Jezusa. Wybrano go spośród 72 uczniów Chrystusa. Wyłoniono najpierw dwóch, tzn. Barsabę i Macieja a następnie w obecności 120 świadków dokonano losowania. Los wypadł na Macieja. Jest obecny w czasie Zesłania Ducha Świętego. Uważany za prekursora wprowadzenia do życia kościelnego i klasztornego wstrzemięźliwości i umartwień cielesnych. Nauczał w Kolchidzie w Azji Mniejszej. Tam zmarł śmiercią męczeńską poprzez ukamienowanie i ścięcie toporem. W Polsce imię Maciej zaczęto stosować od średniowiecza. Szczególnie częsty wśród chłopów, bo związany był z wróżbami wiosennymi. (Maciej zimę traci, albo ją bogaci). Atrybutem jego jest topór, ale także halabarda, księga, krzyż, kamienie, miecz, włócznia. Został wybrany patronem rzeźników i cukierników. Imię Maciej pochodzi od hebrajskiego Mattatyah o znaczeniu „dar Boga”. Imieniny Macieja wypadają 14 maja.

Po długich studiach wg moich dociekań apostołowie powinni być wyposażeni w następujące atrybuty:

św. Piotr – klucze

św. Paweł – miecz

św. Jan – kielich                                                                                                                                                                                       

św. Andrzej – krzyż X  

św. Bartłomiej – szeroki nóż                                                                                                                                                                        

św. Szymon – piła                                                                                                                                                                              

św. Mateusz – zwój, pióro                                                                                                                                                              

św. Jakub Młodszy – zwój, maczuga                                                                                                                                                   

św. Jakub Starszy – kij pielgrzyma                                                                                                                                                       

św. Tadeusz – pałki, mandylion                                                                                                                                                        

św. Tomasz – włócznia, kąt mierniczy                                                                                                                                             

św. Filip – krzyż T                                                                                                                                                                                  

św. Maciej – topór, zwój (księga)

Artysta, który – jak możemy się domyślać – miał wielkie trudności ze sportretowaniem apostołów, uciekł się więc do pewnego wybiegu.

Apostołów, którzy byli bardziej popularni, umieścił na kolebkach z lunetami, więc byli dobrze widoczni.

Apostołowie mniej popularni zostali umieszczeni na kolebkach bez lunet, wobec czego pozostali w cieniu, a zatem byli mniej widoczni.

Właśnie ci czterej apostołowie nastręczają najwięcej kłopotów z ich rozpoznaniem.

Możemy się zżymać, że artysta sam oceniał „ważność” apostołów.

Tymczasem wartościowanie apostołów możemy także zauważyć w Litanii do Wszystkich Świętych.

Tam wymieniono na początku sześciu apostołów z imienia a resztę pominięto dodając jeno wers: „Wszyscy Święci Apostołowie”.

W litanii brzmi to następująco:

Święci Piotrze i Pawle – módlcie się za nami

Święty Andrzeju – módl się za nami

Święci Janie i Jakubie – módlcie się za nami

Święty Tomaszu – módl się za nami  

Wszyscy Święci Apostołowie – módlcie się za nami

Apostołowie – najbliżsi uczniowie i towarzysze Jezusa są uznawani za twórców religii chrześcijańskiej.

Gdyby nie ich mocna wiara, determinacja i gotowość oddania życia za nową religię, chrześcijaństwo w konfrontacji z ortodoksyjnym  judaizmem oraz rozlicznymi wierzeniami rzymskimi, nie miało żadnych szans, a jednak przetrwało, a z czasem stało się decydującą religią części Azji, całej Europy a potem świata.

Apostołom przypisuje się stworzenie trzeciej części codziennego pacierza, która zwie się Składem Apostolskim. „Wierzę” – przypisana apostołom jest najdawniejszym wyznaniem wiary, choć najstarszy tekst pisany znany jest dopiero z III w. nowej ery.

Znane są dwie wersje Składu Apostolskiego: wersja „R”, która z Trójcy Świętej przede wszystkim na czoło wysuwa Jezusa Chrystusa a Boga Ojca i Ducha Świętego zaledwie zaznacza: „Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi” – to tyle o Pierwszej Osobie Trójcy Świętej.

Jeszcze mniej powiedziano o Duchu Świętym, bo tylko słowa: „Wierzę w Ducha Świętego”.

Tak więc Pierwszej Osobie poświęcono 9 słów, Trzeciej Osobie 4 słowa a Drugiej Osobie, czyli Jezusowi Chrystusowi aż 48 słów.

Prawdopodobnie już w VI wieku zdano sobie sprawę z tego, że w „Składzie Apostolskim” powiedziano zbyt mało o 1. i 3.

Osobie Trójcy Świętej, toteż zwiększono liczbę słów o Bogu Ojcu do 15. i Duchu Świętym do 27.

Tak powstała II wersja, tzw. „T” „Składu Apostolskiego”, której używamy dziś zamiennie.

Kończąc, wypada odmówić Credo powstałe bez wątpienia z inspiracji i nauki apostołów Chrystusowych, którzy okupili w większości głoszenie nauki Syna Bożego swym życiem; także w intencji twórcy buskiego pocztu apostolskiego – Konrada Janoty:

Wersja „R”: Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi. I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego jedynego Pana naszego, który się począł z Ducha Świętego, narodził się z Maryi Panny.

Umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion.

Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia zmartwychwstał.

Wstąpił na niebiosa, siedzi na prawicy Boga Ojca Wszechmogącego.

Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.

Wierzę w Ducha Świętego, święty Kościół powszechny, Świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, ciała zmartwychwstanie, żywot wieczny. Amen.

Wersja „T”: Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi.

Wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami, Bóg z Boga, światłość ze światłości, Bóg prawdziwy, z Boga prawdziwego. Zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało. On to dla nas, ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba.

I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem.

Ukrzyżowany również za nas, pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo.

I wstąpił do nieba; siedzi po prawicy Ojca.

I powtórnie przyjdzie w chwale sądzić żywych i umarłych; a królestwu Jego nie będzie końca.

Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę.

Który mówił przez Proroków.

Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół.

Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów.

I oczekuję wskrzeszenia umarłych. I życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen.

Busko-Zdrój 2015r. Franciszek Rusak

Zdięcia: Piotr Kaleta

KONKLUZJA

Ponieważ wykonałem niemałą pracę a wnioski wypływające z niej zdają się być niezadawalające, pragnę zatem zaprezentować wyniki mojego rozumowania.

Będą one dotyczyły obecnego Proboszcza lub Jego następców.

Co należy uczynić, aby poczet apostolski był dla wszystkich wiernych jasny i czytelny?

- Apostołowi trzymającemu w ręku toporek przemalować go w krzyż w kształcie litery T i nazwać owego apostoła Filipem.

– Apostołowi ubranemu w żółtą szatę zamalować księgę i w jej miejsce domalować piłę i uczynić go Szymonem, albo nie ruszać księgi i nazwać postać Maciejem.

– Przy okazji podpisać imieniem wszystkich apostołów.

Franciszek Rusak

 BIBLIOGRAFIA

  1. Biblia Tysiąclecia, Poznań – Warszawa 1982.
  2. Ewangelia Jezusa, Paryż 1980.
  3. Dzieje apostolskie, Listy, Apokalipsa, Paryż 1982.
  4. Jakub de Voragine, Złota Legenda, PAX, Warszawa 1983.
  5. O. Hugo Hoever SOCist, Żywoty świętych pańskich, Olsztyn 1985.
  6. Urszula Janicka-Krzywda, Patron – atrybut – symbol, Poznań 1993.
  7. Kościół p.w. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny w Busku-Zdroju, pr. zbior. pod red. Dariusza Kaliny, Busko-Zdrój 2014.
  8. Słownik terminologiczny sztuk pięknych, PIW, Warszawa 1969.
')

Ta strona używa plików cookies, zapisywanych i odczytywanych z Twojego urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Wszystkie szczegóły na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności