Białorus

Dodane przez Tadeusz Ura, #wednesday2016911

Busko – Grodno - Stare Wasiliszki – Lida – Nowogródek - Świteź – Zaosie - Nieświerz – Baranowicze – Bereza Kartuska - Brześć – Busko

Grodno to kulturowo bardzo polskie miasto.

Znacznie bardziej niż Wrocław czy Szczecin mimo, że leży w granicach administracyjnych Białorusi.

Chodząc po ulicach zabytkowej części miasta ma jest wrażenie, iż zostało się przeniesionym w czasie, co najmniej do XIX wieku, do okresu Kongresówki.

Ta sama wielość kultur, również dominujący język rosyjski z białoruskim dialektem.

Krzyżujące się w sposób pokojowy i zupełnie naturalny wyznania oraz narodowości.

HISTORIA

Gród powstał pod koniec X w., w XII w. stanowił kulturowe, handlowe i przemysłowe centrum Czarnej Rusi.

W 1376 Grodno weszło w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego. W 1391 otrzymało prawo magdeburskie i zostało jednym z głównych miast Księstwa.

Za panowania Jagiellonów Grodno stało się jednym z miast rezydencjalnych.

Tu zmarł św. Kazimierz, patron Polski i Litwy oraz król Stefan Batory (który je sobie szczególnie umiłował).

Od 1569 miasto współtworzyło, wraz z resztą Wielkiego Księstwa Litewskiego, Rzeczpospolitą Obojga Narodów.

Odbywały się tu sejmy Rzeczypospolitej, w tym niesławny sejm grodzieński z 1793 r., który zatwierdził II rozbiór Polski.

W Grodnie, zamieszkanym wówczas głównie przez ludność polską i żydowską, znajdowała się rezydencja królewska, z której gościny korzystał często m.in. Stefan Batory czy Stanisław August Poniatowski.

Po unii brzeskiej w mieście założono klasztory dominikanów, franciszkanów, jezuitów, bernardynów, karmelitów i brygidek.

Pod koniec XVIII w. w Grodnie było 9 kościołów i dwa klasztory unickie.

W 1775 utworzona została akademia medyczna, w tym też czasie utworzono pierwszy w mieście teatr.

Z woli Jana III Sobieskiego, co trzeci sejm walny Rzeczypospolitej odbywał się w Grodnie, zyskało ono nieoficjalnie status trzeciej stolicy.

To w Grodnie w 1795 abdykował ostatni Król Rzeczypospolitej Stanisław August Poniatowski.

Przechodząc przez bramę tzw. nowego zamku ciarki przechodzą mając świadomość, iż tu miał miejsce koniec naszego Państwa.

Po klęsce insurekcji kościuszkowskiej w 1795 miasto przeszło pod władanie Rosji, stając się od 1802 siedzibą guberni.

W 1812 miasto zostało na krótko wyzwolone przez wojska Napoleona (od 2 czerwca do 8 grudnia).

Przez cały okres zaborów pozostawało ważnym ośrodkiem ruchu narodowo-wyzwoleńczego - mieszkańcy Ziemi Grodzieńskiej licznie uczestniczyli w powstaniach: listopadowym i styczniowym.

Tutaj żyła i pracowała Eliza Orzeszkowa oraz wysmarowała powieść 'Nad Niemnem'.

Stare Wasiliszki :

Dziwne to miejsce - można by rzecz dziś o Starych Wasiliszkach.

Białoruskiej wiosce, w której w lutym 1939 roku urodził się Czesław Wydrzycki.

Niemen.

Dziś, w czwartą rocznicę śmierci artysty, o jego obecności świadczy opuszczona chata, w której spędził dzieciństwo, tablica pamiątkowa w kościele i przede wszystkim sąsiedzi, ciepło wspominający Wydrzyckich.

Po wyjeździe do Polski Niemen niezbyt często przyjeżdżał do Starych Wasiliszek.

Był tu może kilka razy przy okazji koncertowania w Grodnie czy Mińsku.

Białoruski etap życia Niemena też nie jest najlepiej opisany.

Wiadomo tyle: Wydrzyccy mieszkali w Starych Wasiliszkach do 1958 r.

Później, jako repatrianci, przenieśli się do Polski.

Mały Czesław Juliusz chodził do "dziesięciolatki" w sąsiednich Wasiliszkach.

Śpiewał też w kościelnym chórze, a w 1954 r. zaczął uczyć się w szkole muzycznej w Grodnie.

Ponoć uwielbiał przesiadywać nad Niemnem.

Stąd też jego późniejszy pseudonim artystyczny.

Niewiele więcej można znaleźć dziś w samych Wasiliszkach.

Lida:

Miasto założył w 1323 roku wielki książę litewski Giedymin.

Lida była stolicą księstwa lidzkiego, którym władał książę Giedymin, a po jego śmierci syn Olgierd i jego synowie Jagiełło i Witold.

Zamek był potężną twierdzą wielokrotnie szturmowaną przez Krzyżaków – tylko raz zdobyty w 1384 roku.

Inne ataki były bezskuteczne aż do 1655 roku, gdy zajęli go kozacy Zołotarenki.

Zamek został spalony przez Szwedów w czasie wojny północnej (1702 i 1710 rok).

W okresie międzywojennym poddany renowacji.

Zamek gościł dwukrotnie wygnanych z Ordy Tatarskiej chanów: Tochtamysza (1396-99), Hadżi Gireja (1434-43).

W wiekach XIV-XVI Lida była jednym z pięciu największych miast Wielkiego Księstwa Litewskiego. W 1590 roku uzyskała prawa miejskie.

Jesienią 1918 roku w mieście powstała Samoobrona Ziemi Lidzkiej – polska organizacja wojskowa mająca na celu obronę Lidy przed bolszewikami.

Jej organizatorem był ppor. Wacław Szukiewicz.

Po opuszczeniu miasta przez wojska niemieckie na przełomie 1918 i 1919 roku Samoobrona przejęła władzę w Lidzie i podjęła walkę z nadchodzącą Armią Czerwoną.

W styczniu 1919 roku oddziały polskie wyszły z miasta na ratunek atakowanemu przez bolszewików Wilnu.

W konsekwencji Lida została zajęta przez bolszewików bez walki.

Odbita przez regularne Wojsko Polskie w czasie ciężkich walk 16–17 kwietnia 1919 roku.

Nowogródek: Nowogródek - miasto w dorzeczu Niemna, wzmiankowane po raz pierwszy w XI w. Było wówczas stolicą jednego z księstw ruskich.

W XIII w. Nowogródek został zajęty przez Litwinów.

Tu koronował się władca Litwy - Mendog. W okresie zależności od Rzeczypospolitej Nowogródek był stolicą księstwa i województwa.

W 1795 r. (po III rozbiorze Polski) miasto zajęli Rosjanie.

Po I wojnie światowej miasto wróciło w granice Polski.

W 1939 r. Nowogródek został wcielony do ZSRR.

Ponad miastem wznoszą się pozostałości zamku z XIV-XVI w.

Poniżej ruin zamkowych znajduje się kościół farny z XV w., przebudowany w XVIII w., z cudownym obrazem Matki Boskiej Nowogródzkiej.

W tej świątyni w 1422r. Władysław Jagiełło poślubił Zofię Holszańską.

Tutaj również został ochrzczony Adam Mickiewicz.

W odbudowanym dworku Mickiewiczów, w którym poeta spędził dzieciństwo, mieści się muzeum, a u stóp góry zamkowej kopiec i pomnik wieszcza.

http://www.youtube.com/watch?v=7oa0scCFI68

Świteź:Świteź jezioro na Białorusi w pobliżu Nowogródka, powierzchnia 1,5km kw., maksymalna głębokość 15m.

Według legendy ludowej miała w nim mieszkać rusałka, której imię stało się inspiracją do napisania przez Adama Mickiewicza ballady "Świtezianka".

Do innego ludowego podania nawiązuje też ballada wieszcza "Świteź".

Zaosie: Zaosie - starannie odbudowany drewniany dworek szlachecki nad brzegiem ruczaju - jak w opisie wieszcza, który najprawdopodobniej tu przyszedł na świat, tu wyrastał i tu pisał swe pierwsze wiersze.

Nieświerz: Na wyspie na jeziorze zwanej tu stawem oraz nad rzeką Uszą wznosi się jedna z najwspanialszych magnackich rezydencji I i II Rzeczypospolitej, Zamek książęcy Radziwiłłów w Nieświeżu.

Położony nieco ponad 100 km od stołecznego Mińska, kilkanaście na południe od drogi szybkiego ruchu Brześć – Mińsk – Moskwa oraz również kilkanaście km od przedwojennej granicy polsko – radzieckiej.

Zabytek o bogatej i barwnej historii, od kilku lat pieczołowicie restaurowany pod patronatem UNESCO, na Liście Dziedzictwa której znajduje się od 2005 roku.

Jest on nie tylko najcenniejszym zabytkiem tego, kilkunastotysięcznego dziś miasta, ale także jednym z najważniejszych na Białorusi.

A w Nieświeżu, poza radziwiłłowskim zamkiem, jest jeszcze kilka godnych uwagi budowli i obiektów, jakie zachowały się z jego kilkusetletnich dziejów.

Podobnie jak w przypadku większości innych miast i miejsc w tym kraju, brak po nim przewodnika turystycznego w języku polskim. "Opis Starożytnej Polski" Tomasza Święcickiego z 1828 roku poświęca mu zaledwie 10 wierszy informacji.

ODMŁADZAJĄCE ODKRYCIE

Z niej – poza wymienieniem założyciela tego zamku, ks. Mikołaja Krzysztofa Radziwiłła zwanego Sierotką – najistotniejsza dotyczy biblioteki. " Znajdowała się tu biblioteka bogata w Rękopisma i za udzielnym przywilejem Zygmunta Augusta oryginał Unij Korony z Litwą i inne przywileje i nadania Litwie służące...".

Parę słów o nieświeskim zamku przeczytać można po polsku w białoruskich folderach: "Zamki, Twierdze, Wieże" z 2007 roku oraz "Spuścizna UNESCO.

Białoruskie perły w skarbu ( tak w oryginale ! ) światowym" z roku 2009.

Najwięcej informacji o zamku i mieście, jakie znalazłem, znajduje się w wydanym przez "Riftur" po rosyjsku w 2004 roku w Mińsku przewodniku "Nieśwież – Mir" A.G. Warawwy.

Tyle, że w przypadku obecnego stanu nieświeskiego ( mirskiego również ) zamku mało aktualnym, gdyż napisanym na progu dobiegającej końca kilkuletniej jego gruntownej rewaloryzacji.

Trochę ważnych faktów dotyczących przeszłości tego miasta znajduje się też w polskich encyklopediach.

Ale nawet zebrawszy to wszystko razem, pozostaje sporo sprzeczności i niejasności.

Przez lata sądzono bowiem, że jest ono o wiele starsze i było ośrodkiem osobnego księstwa.

Taka informacja znajduje się m.in. w przedwojennej Encyklopedii Powszechnej Gutenberga i w Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN.

W końcu XX wieku Nieśwież przygotowywał się nawet do obchodów swojego 770 – lecia, gdy historycy natrafili na najstarszą pisaną o nim informację, datowaną dopiero 1446 rokiem.

A więc odmładzającym go o 2,5 wieku.

A prace archeologiczne potwierdziły, że miasto powstało nie wcześniej niż w XV w. Uczeni przyjmując wcześniej rok 1223 jako pierwszą wzmiankę o jego istnieniu oparli się bowiem na zapisie o śmierci w tym roku, 31 maja, w bitwie z Połowcami nad rzeką Kałką ( obecnie w obwodzie donieckim na Ukrainie ), ks. Jurija Nieświeskiego.

Był to błąd, gdyż dotyczyła ona najprawdopodobniej księcia z Nieświeża pod Łuckiem w ówczesnym księstwie Halicko – Wołyńskim.

ZACZĘŁO SIĘ OD RADZIWIŁŁA – SIEROTKI

Co nie zmienia faktu, że to, co w przeszłości – i przyszłości – było dla miasta i zamku najważniejsze, rozpoczęło się dopiero w II połowie XVI wieku, dzięki wspomnianemu już Radziwiłłowi Sierotce ( 1549 – 1616 ).

Wcześniej bowiem Nieśwież był własnością rodu Kiszków.

I jako wiano Anny z tego rodu, żony ks. Jana Radziwiłła zwanego Brodatym, wszedł w 1533 roku, na ponad 4 wieki, w skład majątku Radziwiłłów stając się z czasem perłą w ich koronie.

Po nim władał drewnianym miastem i zamkiem jego syn Mikołaj Krzysztof, zwany Czarnym ( 1515 – 1565 ), kanclerz W. Ks. Litewskiego i wojewoda wileński, brat stryjeczny Barbary Radziwiłłówny.

Ale dopiero syn Mikołaja, a wnuk Jana, Mikołaj Krzysztof Radziwiłł – Sierotka, marszałek wielki litewski, wojewoda trocki i wileński, pamiętnikarz i podróżnik, zaczął po powrocie z dwuletniej pielgrzymki do Włoch i Ziemi Świętej ( Palestyny, Syrii i Egiptu ) przekształcać Nieśwież w nowoczesne europejskie, murowane miasto.

W 1586 roku uzyskał dla niego od Stefana Batorego prawo magdeburskie oraz – obowiązujący także obecnie herb. Uwolnił mieszczan od wielu powinności feudalnych i sprowadzał rzemieślników oraz kupców.

Zaś w tymże 1586 roku ustanowił z braćmi Stanisławem i Albrechtem trzy ordynacje.

Czyli niepodzielne majoraty, dziedziczone tylko przez najstarszych synów.

Które po wygaśnięciu ich linii stały się jedną, bogatą i potężną ordynacją.

SYROKOMLA, KOŁAS, BOHDANOWICZ...

W mieście zbudowany został, istniejący nadal, murowany ratusz z wysoką wieżą.

Była to siedziba burmistrza, a także sala rady miejskiej, kancelaria, sąd, archiwum i skarbiec.

Współcześnie w jego piwnicach, z wejściem z boku, znajduje się restauracja, którą mogę polecić.

Po nim wzniesiono szkołę, szpital, łaźnię i pierwszy na ziemiach białoruskich stały teatr "Komediahauz".

No i nieistniejące już klasztory jezuitów z Kolegium – trzecim po Wilnie i Połocku w W. Ks. Litewskim oraz dominikanów.

W szkole przy tym drugim uczył się późniejszy poeta, pisarz i historyk Władysław Syrokomla ( Ludwik Kondratowicz ).

A po likwidacji tego klasztoru przez władze carskie w 1873 roku, seminarium nauczycielskie – "chłopski uniwersytet", w którym uczyli się późniejsi najwybitniejsi białoruscy działacze kulturalni. M.in. pisarze, etnografowie i folkloryści: Aleksandr Sierżputowski, Konstantin Mickiewicz który stał się klasykiem literatury białoruskiej jako Jakub Kołas, Adam Bohdanowicz i Ryhor Muraszka.

A nauczycielem, dzięki któremu seminarzyści pisali i mówili "miejscowym narzeczem" ( oficjalnie wolno było posługiwać się tylko językiem rosyjskim ) czyli po białorusku, był Fedot Kudrinski. Istniał też, do 1877 roku, gotycko – renesansowy klasztor benedyktynek ufundowany w 1596 roku przez żonę Radziwiłła Sierotki Elżbietę z rodu książąt Wiśniowieckich.

Zachowała się z niego trzy poziomowa baszta.

Był w mieście także klasztor bernardynów po którym pozostał korpus mieszkalny.

JEDYNA TAKA NEKROPOLIA

Wznoszono również obiekty sakralne.

Niezachowany zbór kalwiński – Sierotka przeszedł z tego wyznania na katolicyzm pod wpływem Piotra Skargi – oraz najważniejszy, istniejący nadal, kościół farny p.w. Bożego Ciała.

Poświęcony w 1601 roku, pierwszy w tej części Europy w stylu baroku zbudowany wg. projektu Giovanniego ( Jana ) Marii Bernardoniego wzorowanym na rzymskim Il Gesu, stał się rodową nekropolią ( ponad 80 sarkofagów i cynkowych trumien w podziemiach ) Radziwiłłów.

Po przerwie od lat międzywojennych, ostatnim dotychczas pochowanym w niej był, zmarły w Londynie w 1999 roku, Antoni Radziwiłł.

Jest to jedyna tego rodzaju nekropolia historycznego rodu w Europie wschodniej, porównywana z wiedeńską Habsburgów i królów hiszpańskich w Escorialu.

Obok zamku, najciekawszy obecnie, z bogatym barokowym wnętrzem, ołtarzami, freskami, rzeźbami i płaskorzeźbami, m.in. marmurową, z 1902 r., tablicą z portretem Ludwika Kondratowicza, wspomnianymi już sarkofagami itp. , zabytek Nieświeża.

Obok kościoła Bożego Ciała równocześnie wzniesiono surową, z gotyckiej cegły, wieżę – dzwonnicę nazywaną obecnie Basztą Bramy Zamkowej.

W mieście pojawiły się też liczne, coraz zamożniejsze cechy rzemieślnicze.

Otoczone wysokim wałami, z trzema bramami zamykanymi na noc – zachowała się Słucka – zapewniało ono mieszkańcom bezpieczeństwo.

Zamek na wyspie zawsze stanowił odrębny od miasta zespół.

Jak już wspomniałem, wjeżdża się do niego drogą na grobli.

Przez wysoką, kutą, z pięknymi herbami radziwiłłowskim – polskim orłem z tarczą z trzema rogami na piersiach.

Początkowo – za Kiszków – był to zamek drewniany.

W 1583 roku Michał Krzysztof Radziwiłł – Sierotka rozpoczął wznoszenie kamiennej cytadeli, a w roku następnym – przez 13 lat – zamku zaprojektowanego i budowanego przez architekta Giovanniego Bernardoniego.

Otoczonego głęboką, wyłożoną kamieniami fosą.

Z 20 metrowej wysokości wałami ziemnymi i bastionami, na których było 30 armat.

Drugą linię obrony zamku stanowiły stawy i rzeka Usza.

NAJPIERW GRABILI SZWEDZI

Zbudowany według najlepszych ówczesnych zachodnioeuropejskich wzorów zamek z wysoką wieżą początkowo składał się z trzech oddzielnych budowli.

Były w nim też stajnie i inne obiekty gospodarcze, należał do najpotężniejszych na terenie W. Ks. Litewskiego. Zdobyć udało się go dopiero Szwedom podczas Wojny Północnej w 1706 roku.

A następnie doszczętnie ograbić, zatopić 21 armaty i spalić razem z miastem.

Odbudował go w latach 20 – 40-tych XVIII w. ks. Michał Kazimierz Radziwiłł zwany Rybeńko ( 1702 – 1762 ).

Powstał wówczas także teatr zamkowy, w którym wystawiano m.in. sztuki jego żony Franciszki Urszuli z książęcego rodu Wiśniowieckich.

Autorki 16 tragedii, komedii i librett operowych napisanych po polsku.

Prace przy rozbudowie zamku kontynuował jego syn ks. Karol Stanisław zwany Panie Kochanku ( 1734 – 1790 ).

To dzięki niemu twierdza przekształcona została ostatecznie w zespół zamkowo – pałacowy.

Trzy osobne gmachy wzniesione przez Bernardoniego zostały połączone w jeden kompleks architektoniczny z wewnętrznym, rozległym dziedzińcem.

Wjeżdżało się do niego, tak jak obecnie, przez bramę w kształcie arki, z trzema przejściami.

Obok niej były stajnie – także podziemne, zbrojownia, kuźnia i inny budynki gospodarcze, arsenał i pomieszczenia dla stałego garnizonu.

Zamek miał 170 sal – z których najpiękniejszymi były: Królewska, Złota, Marmurowa, Myśliwska i Zbrojownia, pokoi i innych pomieszczeń.

A w nich cenne kolekcje broni, malarstwa, monet itp. oraz bogata biblioteka.

CZARNA DAMA ZAPOWIADA NIESZCZĘŚCIE

Wśród tych zbiorów znajdowały się, podobno szczerozłote, posągi 12 apostołów naturalnej wielkości, po których ślad zaginął w 1812 roku podczas wojny francusko – rosyjskiej. I... nadal są poszukiwane.

To, w odróżnieniu od Czarnej Damy, nie legenda.

Bo zamek ma i taką.

Podobno pojawia się w nim od czasu do czasu o zmierzchu kobieca postać w czarnych szatach i krąży po pałacowych komnatach.

Uważana jest za duszę Barbary Radziwiłłówny, żony ostatniego z królewskiej dynastii Jagiellonów, Zygmunta Augusta, rzekomo otrutej przez jego matkę, królową Bonę.

I zapowiada nieszczęście.

Ostatni raz Czarną Damę widziano podobno w przeddzień wielkiego pożaru, który w 2002 roku pochłonął znaczną część zamku.

Bo oprócz okresów wspaniałości i sławy, miał on również momenty tragiczne.

O zniszczeniach spowodowanych przez Szwedów już wspomniałem.

Grabili go także Rosjanie i Niemcy.

W latach międzywojennych po raz kolejny przeszedł do historii po spotkaniu w Nieświeżu w 1926 roku marszałka Józefa Piłsudskiego z ziemiaństwem i zawarciu z nim głośnego porozumienia.

Wrzesień 1939 roku zapoczątkował ostateczny upadek rodowej siedziby Radziwiłłów.

Najpierw pojawili się w niej bolszewiccy komisarze.

Później w pałacu urządzono szpital dla niemieckich, a następnie radzieckich oficerów.

Kolejno też lecznicę dla partyjnej i państwowej "nomenklatury" oraz między kołchozowe sanatorium.

Nowi właściciele kierowali się, jak można przeczytać we wspomnianym przewodniku, zasadą: "Pokój chatom, wojna pałacom".

Obcy ludzie przynieśli swoje plebejskie wartości i nawyki.

Przerabiali, przemalowywali, przestawiali.

A dzieła zniszczenia dopełnił wspomniany już pożar w końcu 2002 roku.

POD PATRONATEM UNESCO

Na szczeblu prezydenckim zapadła jednak decyzja o odbudowie dawnej rezydencji Radziwiłłów, połączonej z pracami archeologicznymi i badawczymi.

Gdy byłem w Nieświeżu wiosną 2008 roku bardzo już zaawansowana, prowadzona pod patronatem UNESCO.

Miała zakończyć się w 2010 roku.

Nowe odkrycia, m.in. 300-letnich fresków i innych zabytkowych detali, tajnych przejść itp., a także problemy finansowe, gdyż rewaloryzacja odbywa się wyłącznie ze środków białoruskich, spowodowały pewien "poślizg".

Ostateczne zakończenie robót i dostosowanie zamku do nowych funkcji spodziewane jest w br.

Chociaż niektóre prace mogą się przeciągnąć dłużej.

W zespole zamkowym są bowiem również wspaniałe, chociaż też podlegające rewitalizacji, parki.

Z pięknymi starymi drzewami i krzewami, rzeźbami itp.

Ale to co zobaczyłem w Nieświeżu obecnie, budzi uznanie.

Dobiegają końca prace przy porządkowaniu fosy.

Odbudowywany jest murowany most nad nią do zamkowej bramy.

W ciągu odrestaurowanych sal dostępne jest już tymczasowe muzeum z wieloma cennymi eksponatami. M.in. starym, wielkim globusem z XVII w. ze skóry, jedynym na świecie, co podkreślał oprowadzający nas przewodnik – pracownik naukowy zamku, na którym zaznaczono Nieśwież.

Są stare księgi, mapy, obrazy, trochę zabytkowych mebli, sprzęty.

Na oszklonych, dostępnych ze wszystkich stron stołach, makiety zamku w różnych okresach.

Pełna ekspozycja muzealna, w już stałych salach, ma być dostępna dla zwiedzających wiosną lub latem br. Otwarte zostaną galerie, zbrojownia i najstarsza część pałacu ze wspomnianymi freskami.

Także już w 2011 roku mają rozpocząć przyjmowanie gości luksusowy hotel, restauracja i kawiarnia.

Będzie co oglądać – chociaż i to, co już jest dostępne, robi mocne wrażenie nawet na ludziach, którym nie są obce europejskie zamki i pałace – oraz gdzie przenocować oraz zjeść.

Warto więc uwzględnić wizytę w Nieświeżu już w najbliższej przyszłości.

Przy okazji poznając odległy od niego tylko o kilkadziesiąt kilometrów, najdalej na wschodzie Europy leżący gotycki zamek w Mirze, którego rewaloryzacja dobiegła właśnie końca.

No i zobaczyć wiele innych miejscowości, miejsc i obiektów na Białorusi, z których tak wiele przecież związanych jest z naszą wspólną historią, polską literaturą, muzyką i kulturą.

Nie omijając oczywiście również tego, co jest cenne w architekturze, kulturze i sztuce oraz folklorze białoruskim.

Jest tego bowiem również sporo, o czym, niestety, na razie wiedzą u nas chyba tylko nieliczni.

Baranowicze: Baranowicka gmina żydowska powstała stosunkowo późno.

Do XIX w. Baranowicze były niewielką osadą i nie zachowały się żadne informacje o mieszkających w nich wówczas Żydach.

W II poł. XIX w. jednak, dzięki szybkiemu rozwojowi gospodarczemu związanemu z budową linii kolejowych Brześć nad Bugiem–Moskwa i Równe–Wilno, miejscowość ta przyciągnęła wielu żydowskich kupców, handlarzy i rzemieślników, którzy stopniowo zasiedlali jej centrum.

Ludność żydowska w miasteczku stawała się coraz liczniejsza.

Już w 1897 r. stanowiła ona prawie połowę jego mieszkańców (2 171 z 4 692 osób).

Zgodnie z tzw. prawami majowymi z 1882 r. Żydzi nie mogli jednak przebywać w Baranowiczach na stałe (obowiązywał ich bowiem zakaz osiedlania się poza miastami – Baranowicze były formalnie wsią, a później miasteczkiem).

Ograniczenie to zniesiono dopiero 9.12.1903 r. ustawą Komitetu Ministrów.

Żydzi otrzymali wówczas prawo wolnego zamieszkiwania w tej miejscowości, dzięki czemu ich społeczność mogła się rozwijać.

Rabinem Baranowicz i Rozwadowa był Szymon Szapiro.

W 1913 r. w miasteczku znajdowało się 10 synagog.

Rosnąca gmina żydowska przyciągnęła chasydów dynastii słonimskiej, a także stolińskiej i kajdanowskiej.

Wspólnota wspierała różne stowarzyszenia filantropijne.

W latach dziewięćdziesiątych XIX w. żydowscy żołnierze, którzy służyli w garnizonach wojskowych w miasteczku, mogli otrzymywać koszerne pożywienie.

Życie społeczne i polityczne Żydów było dość intensywne.

W mieście z rozwijającym się przemysłem zwolenników zyskał sobie Bund.

Jego miejscowy oddział, założony w 1904 r., organizował walkę żydowskich robotników o polepszenie warunków pracy.

Przed I wojną światową Żydzi odgrywali ważną rolę w baranowickim życiu gospodarczym.

Należały do nich różne zakłady przemysłowe w miasteczku.

Właścicielami młynów byli Wajnberg, Szymszewicz i Lewin, handlem hurtowym zajmowali się Szulajner, Myszkin, Liwszyn, Segalowicz, Sztejberg i inni.

Żydzi prowadzili też duże sklepy (Rabinowicz) i miejscowe fabryki (Goldberg Bruk i in.).

Baranowicka społeczność żydowska ucierpiała podczas działań wojennych w 1915 r.

Część mężczyzn powołano wówczas do armii rosyjskiej, część musiała opuścić Baranowicze i przenieść się na wschód.

Napięcia społeczne w regionie i zmiana władzy w mieście wywołały strach wśród Żydów.

Breza Kartuska: Bereza była rzeczywiście miejscem i symbolem nie przynoszącym sławy władzom sanacyjnym.

Na pewno nie była jednak tym, co pisze o niej wielu autorów na Białorusi, którzy pozyskują „wiadomości" z dawnych propagandowych źródeł komunistycznych. Jak zatem było z tą Berezą?

Poniższy tekst opublikowałem po raz pierwszy niemal w przeddzień zawirowań politycznych zakończonych delegalizacją Zarządu Głównego Związku Polaków na Białorusi, w jeszcze przed delegalizacyjnym „Głosie znad Niemna".

Uczyniłem to na prośbę Redakcji, gdyż w białoruskim piśmiennictwie Bereza powszechnie urasta do diabolicznego wręcz symbolu gwałtu polskiego na Białorusinach.

Wtedy dyskusji nad tekstem nie było, gdyż Polacy na Białorusi mieli poważniejsze sprawy przed sobą.

Może warto zatem powtórzyć dyskusję o Berezie w Internecie?

Na krótko przed wybuchem II wojny światowej, jak podaje autor jedynej jak dotąd naukowej monografii o obozie odosobnienia w Berezie Kartuskiej Ireneusz Polit („Miejsce odosobnienia w Berezie Kartuskiej", Toruń 2003), Berezę wyznaczono na miejsce internowania dla osób zaangażowanych w antypolską dywersję, czyli dla tzw. V kolumny.

Byli to mieszkający w Polsce Niemcy i współpracujący z wywiadem niemieckim obywatele polscy, Ukraińcy – banderowcy z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) współpracujący z III Rzeszą, a także nie ustalona bliżej liczba obywateli polskich różnych narodowości – komunistów aktywnie zaangażowanych w antypolskie akcje dywersyjne.

Taką formę internowania prewencyjnego stosowały w czasie II wojny światowej wszystkie państwa koalicji antyhitlerowskiej.

Obóz, który nabrał w związku z powyższym zupełnie innego niż dotąd znaczenia, rozrósł się do niespotykanych wcześniej rozmiarów.

Liczba internowanych wynosić miała aż 7 tysięcy, z czego 4,5 tysiąca stanowili Ukraińcy z OUN.

Do tego czasu w przystosowanych do nowej roli dawnych koszarach przebywało jednorazowo średnio 300 osadzonych.

Mimo, że w myśl ustaleń Paktu Ribbentrop-Mołotow usytuowana na Polesiu Bereza znajdowała się w sowieckiej strefie okupacyjnej, na mocy specjalnej umowy agresorów pierwsi do Berezy wkroczyli Niemcy.

Wkroczyli po to by zająć się internowanymi tam swoimi rodakami.

Obóz był opustoszały.

Pozostali w nim jedynie ci spośród internowanych Niemców, którzy ze względów zdrowotnych lub z obawy przed nieznanym otoczeniem nie uciekli, gdy polskie służby policyjne po 17 września ewakuowały się z obozu.

Nie wiadomo jak wyglądały ostatnie dni obozu w Berezie.

Pojmanych później funkcjonariuszy zamordowano w Ostaszkowie w ramach „operacji katyńskiej".

Pozostali, zapewne w obawie o swe życie, nie pozostawili wspomnień.

Nie byłyby to zresztą wspomnienia, którymi należałoby się chwalić.

Nawet przed najbliższą rodziną.

Po Niemcach do Berezy wkroczyli Sowieci.

Specjalne grupy NKWD, szczególnie zainteresowane polskimi instytucjami państwowymi, prowadziły także dochodzenia w sprawie Miejsca Odosobnienia (MO) w Berezie Kartuskiej.

W ich ręce dostał się między innymi Leon Kozłowski, premier rządu polskiego z okresu gdy zapadła decyzja o utworzeniu obozu w Berezie.

To właśnie on był głównym pomysłodawcą powołania tej szczególnej placówki penitencjarnej.

W pozostawionych i opublikowanych w Polsce w 2001 roku wspomnieniach tak relacjonuje on owo "zainteresowanie" podczas przesłuchania: „(...) Wyciągnięto także sprawę utworzenia za mego rządu obozu odosobnienia w Berezie Kartuskiej, ale sprawy tej szerzej nie rozwijano.

Było to przecież dziecinnie łagodne zarządzenie w stosunku do obozów istniejących w Sowietach i milionów ludzi odosobnionych w nich na długie lata z wyroków administracyjnych.

W Berezie Kartuskiej za mego urzędowania znajdowało się około dwustu 'odosobnionych', a każda sprawa po trzech miesiącach musiała być na nowo rozpatrywana.

Nie dawało to podstawy do wewnętrznej propagandy w ustroju sowieckim.

Mego śledczego interesowało tylko, ilu w Berezie siedziało komunistów, a gdy się dowiedział, że było ich 38, to liczba ta wcale mu nie zaimponowała i uznał, że sprawa nie nadaje się do szerszego traktowania" (...).

Jak ustalił Ireneusz Polit, którego dane tutaj przywołujemy, mimo złych warunków sanitarnych i bytowych jakie panowały w MO oraz ostrego reżimu, spośród wszystkich osadzonych tam w okresie 6 lat istnienia obozu w Berezie zmarło łącznie tylko 14 osób.

Dziesięciu z nich – w szpitalach dokąd ich skierowano na leczenie zewnętrzne, a cztery w samym MO, przy czym trzy z powodu chorób, a jedna wskutek samobójstwa.

Po uporządkowaniu posiadanych materiałów archiwalnych z AAN – Warszawa i korzystając z faktu ukazania się monografii Ireneusza Polita podejmujemy się popularnego przedstawienia problematyki.

Niniejszy tekst to również rozszerzona recenzja jego cennej i pionierskiej pracy.

Kwestia przypomnienia faktów jest ważna tym bardziej, że problem Berezy w powszechnej opinii współczesnego piśmiennictwa na Białorusi, obok wielu innych, urasta do najbardziej kontrowersyjnego problemu w najnowszych dziejach stosunków polsko – białoruskich.

Jak widzi to i pokrewne mu zagadnienia współczesna historiografia i politologia białoruska (nie sowiecka!) przedstawiłem w mojej książce „Współczesna doktryna i historiografia białoruska (po roku 1989) wobec Polski i polskości" (Wrocław, 2003).

Dla wprowadzenia czytelników, zanim przejdę do omówienia tematu zasadniczego, przytoczę wyjątki z tej książki.

Ilustrują one bowiem ogólne nastawienie i ugruntowane, upowszechniane w podręcznikach szkolnych opinie o roli jaką odegrało polskie władztwo państwowe na Kresach (tutaj: na Zachodniej Białorusi): "(...) Opis stosunku współczesnego piśmiennictwa białoruskiego do II RP rozpoczniemy od bardzo niedawnego głosu w dyskusji towarzyszącej hucznie obchodzonemu na Białorusi 60-leciu wspomnianego „zjednoczenia" (ziem białoruskich).

Głos ów przytaczamy tutaj z powodu jego szczególnej reprezentatywności, gdyż został wyrażony przez osobę utytułowaną naukowo oraz pełniącą państwowe funkcje w tzw. Pionie Prezydenckim administracji prezydenta RB (tzw. Wiertikal).

Stanowisko owo w czasopiśmie „Biełaruskaja Dumka" (nr 4 z 1999 r.) w rubryce „Historyczna Pamięć" z podtytułem „archiwa nie kłamią", jego autor dr hab. Rościsław Płatonow rozpoczął od cytatu z rosyjskiej gazety „Prawda".

Poddając krytycznej ocenie tezy historyków i polityków polskich omawiających stosunki polsko-rosyjskie Płatonow postawił kwestię następująco: „Dlaczego przedstawiane są wyłącznie jednostronne pretensje?

Katyń, deportacje Polaków na Syberię, Kazachstan – to wszystko rozumiem – stalinizm.

Ale była przecież i piłsudczyzna!

Ten, do którego (Polacy – Z.J.W.) modlą się dzisiaj, bezwzględnie wprowadzał nacjonalizm oraz bezwzględny reżim kolonialny (...)".

Zaznaczając, że dla Polaków Piłsudski jest narodowym bohaterem, odrodzicielem polskiej państwowości, autor stwierdza, że dla Białorusinów przeciwnie – był synonimem „wtargnięcia jego legionów, które na początku wieku XX przyniosły na bagnetach krwawą okupację narodowi białoruskiemu".

W listopadzie 1918 roku – pisze dalej Płatonow – Piłsudski „postawiwszy siebie jako naczelnika polskiego państwa z dyktatorskimi pełnomocnictwami, według własnego mniemania uzyskał prawo do prowadzenia swojej hegemonistycznej 'polityki wschodniej'".

Ta ocena ze strony białoruskiego autora wynika niejako z samych tytułów części wspomnianego artykułu: "Tajne cele strategiczne", "Państwo utrwalane pałką i bagnetem", "Głębokie rozgrabienie ekonomiczne Białorusi i gwałt na jej mieszkańcach".

W rozdziałach tych autor mówi wprost: dotychczasowe radzieckie pojmowanie historiografii słusznie ujmowało "wtargnięcie legionów Piłsudskiego na ziemie Białorusi i Ukrainy według schematu pochodów Ententy".

Dalej autor stwierdza, że „faktycznie państwa Ententy wiele uczyniły dla przygotowania polskiej agresji".

Tak właśnie przedstawiana jest przezeń kwestia utworzenia Armii Polskiej we Francji pod dowództwem gen. Hallera.

Dalej autor stwierdza, że tylko „pomocy zagranicznej Zachodu Polska mogła zawdzięczać, iż wiosną roku 1920 jej armia liczyła 738 tys. ludzi".

Jej operacyjnym przygotowaniem do "agresji na Białoruś", według Płatonowa „zajmowali się oficerowie francuscy".

Niemniej „Piłsudski i szowinistyczne koła rządowe", pomimo prozachodniej orientacji (sic), miały „swój odrębny plan".

Na ów plan składała się „koncepcja Wielkiej Polski od morza do morza", czyli – jak pisze cytowany autor – odtworzenie jej w granicach z 1772 roku.

Argumentem i zarazem uzasadnieniem wspomnianej „agresji i wtargnięcia" miał być „rzekomy ucisk polskiej części mieszkańców Ukrainy, Litwy i Białorusi przez bolszewików".

Pod „pozorem" obrony tej mniejszości, pisze zatem, szykowane było polskie wystąpienie.

Owa „nie wypowiedziana wojna", odmiennie niż „twierdzą podręczniki (sowieckie?) rozpoczęła się już w roku 1919, w kwietniu – październiku, gdy Polacy zagarnęli Białoruś do linii rzek Zachodnia Dźwina i Berezyna".

Autor polską „agresję" przesuwa jeszcze bardziej w czasie, uznając za nią „stworzenie stanu wojny" z Rosją radziecką przez I Korpus Polski w Rosji, który był „częścią armii starej Rosji".

Zatem „bunt" (sic) polski miał cel polityczny – „likwidację władzy radzieckiej w guberniach mińskiej i homelskiej, a następnie przyłączenie ich do Polski".

Ta „rozszerzająca się okupacja" sprawiła, według autora, zajęcie Mińska jeszcze przed przybyciem tam „kajzerowskich wojsk, wraz z którymi Polacy „rozpoczęli grabienie ludności", która poddana została „grabieży, gwałtom, pogromom wszędzie tam, gdzie pojawiły się jednostki Korpusu Polskiego".

Płatonow stwierdza dalej, przywołując broszurę Antona Łuckiewicza, że „nie wiadomo do czego doprowadziłoby panowanie band (sic) Dowbora-Muśnickiego, gdyby niemieccy okupanci, bojący się jak ognia powstania ludowego, nie wyprowadzili dowborczyków z białoruskiego kraju".

Nic dziwnego, że w takim ujęciu każda władza, nawet okupacyjna niemiecka, była lepsza aniżeli jakakolwiek polska, nawet w wydaniu lokalnych autochtonicznych mieszkańców – Polaków. Na tym tle bardziej zrozumiałymi stają się wywody białoruskiej historiografii niezależnej odnoszone do ocen wojny sowiecko – polskiej.

Tylko bolszewicy, wobec braku sił zbrojnych BNF, byli w stanie zahamować polskie władztwo państwowe na Ziemiach Białoruskich w momencie zakończenia okupacji niemieckiej.

Tak oceniana jest generalnie tutejsza uwertura do niepodległej II Rzeczypospolitej.

Dalsze tezy wynikają niejako wprost z tak zarysowanego obrazu początków odradzającej się państwowości polskiej.

Znana odezwa – deklaracja skierowana do mieszkańców byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego jaką Naczelnik Państwa Polskiego Józef Piłsudski ogłosił po zajęciu Mińska, Płatonow uznaje za mistyfikację.

Wykonawcy tej polityki, lokalni urzędnicy i wojskowi realizowali ją – jak pisze autor -„całkiem jawnie".

Ową „politykę wschodnią Polski" – według tytułu rozdziału – „tajną", autor ilustruje powołując się na cele jakie zakładała społeczna organizacja polska „Straż Kresowa" współpracująca ściśle – jak podkreśla – z POW.

Owa "tajna polityka" wspomnianej „Straży", w wersji Płatonowa przypisywana państwu, miała opierać się na stwierdzeniu, że Białorusini są zbyt słabi do utworzenia własnego państwa i będą zmuszeni do oparcia się o Polskę lub Rosję; niemożność stworzenia samodzielnej państwowości powoduje konieczność nadania Białorusi autonomii, w związku z Polską; zjednoczenie Białorusi Zachodniej ze Wschodnią stworzy możliwość dla powołania Księstwa Białoruskiego (sic), które winno połączyć się z Polską na zasadzie unii.

By do tego doprowadzić „Straż", czyli według autora polskie władze, rekomendowała wprowadzenie alfabetu łacińskiego w miejsce „rosyjskiego", ustanowienie prawosławnej metropolii niezależnej od patriarchatu moskiewskiego, nawiązanie współpracy z aktywistami białoruskimi, starania o ekonomiczne związanie mieszkańców Białorusi z Polską.

Dalej, w drugim rozdziale swego artykułu Płatonow prezentuje, jak pisze – „źródłowo archiwalny" obraz utrwalenia władzy polskiej na Kresach. Tezy owej prezentacji w jego wersji – traktowane tutaj jako wytyczne polskiej polityki państwowej – miały być następujące:
- „źródła zaświadczają", że Kresy opanowano od pierwszych dni przemocą, gwałtem, rozstrzeliwaniem i masowymi represjami wobec miejscowej ludności (przykładów autor nie podaje);
- na „zaanektowanych" obszarach ustanowiono "ciężką okupację", niemal tożsamą z niemiecką;
- aparat zarządzania kompletowano z burżuazji, właścicieli ziemskich, drobnej szlachty oraz „nastawionej propolsko inteligencji" (narodowości autor nie określa);
- władze radzieckie, które wznowiły swą działalność po odejściu wojsk niemieckich, ponownie zostały zmuszone do jej zaprzestania, a ich „dekrety" unieważniono;
- zgodnie z zaleceniami polskiej polityki, „nie tylko bolszewików ale wszystkich związanych z organami radzieckimi, a zatem komisarzy i ich rodziny, znaczniejszych aktywistów, fornali, chłopów niepokornych woli księdza, właściciela ziemskiego czy naczelnika żandarmerii – aresztowano, osadzano w więzieniach lub obozach koncentracyjnych albo karano śmiercią" (i tu autor nie podaje przykładów).

Tak pisał i oceniał całkiem niedawno współczesny autor białoruski... Kolejny cytat z mojej książki dotyczy poglądów i opinii współczesnych (nie sowieckich) naukowców białoruskich: (...)

Na wstępie poniższej prezentacji, uprzedzając dalszą narrację stwierdzamy, że powszechny sposób prezentacji Polski i polskości („polskie panowanie na anektowanych ziemiach Zachodniej Białorusi") we współczesnym piśmiennictwie białoruskim to obraz „bezprawia i ucisku", momentami o charakterze zorganizowanego, państwowego terroru.

Wszystko zaś przeciwko „białoruskim masom ludowym i pracującym".

O tym, że zwłaszcza pod koniec lat dwudziestych i w pierwszej połowie lat trzydziestych sytuacja na Kresach przypominała stan zanarchizowanej wojny wiemy z przekazów i źródeł polskich.

Archiwa i polska literatura przedmiotu są w tej mierze reprezentatywnym świadectwem.

http://www.youtube.com/watch?v=QbwbVb8-nFk

https://www.youtube.com/watch?v=2E6QVU4b838

Brześć - Busko

')

Ta strona używa plików cookies, zapisywanych i odczytywanych z Twojego urządzenia. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Wszystkie szczegóły na ten temat znajdziesz w naszej Polityce Prywatności